CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego — Żona. – Sen

polaco

Patrzno, czym się nieodmienił?

Dzisiem się przez sen ożenił.

Ach! bracie jaka wygoda,

W pierwszych nocach żona młoda!

Pomyśl sobie tylko proszę,

Jakie mogą być roskosze?

Aż mi jeszcze idzie ślina;

W piętnastu leciech dziewczyna,

Na twarzy z różą lilia,

Gembusia à la Davia.

Oczy duże, żywe, czarne,

Miłe, lubieżne, figlarne;

Usta świeże, ząbki czyste,

Piersi twarde i toczyste,

Rączka pulchna, nóżka mała,

Wszędzie równa piękność ciała.

Patrz wnetem się jej uchwycił

I pókim się nienasycił,

Starałem się robić dziwy,

Nigdy syty, zawsze chciwy.

Osobliwszą jakąś mocą,

Dzień był u mnie nawet nocą,

A choć w najdłuższej ciemnocie,

Niezbywało na ochocie.

Lecz z czasem ustały siły,

Te igraszki się sprzykrzyły:

Żona była jeszcze młoda,

W samym kwiecie jej uroda:

Tłum się gachów o nią kręci

Gdy ja nie mam do niej chęci.

Odpowiem, rzekłem, przed Bogiem,

Jeźli ją puszczę odłogiem,

I przez jakieś sentymenta

Dam zakopać jej talenta.

Nie jestem z siebie bogaty,

Będę z niej ciągnął intraty;

Żaden ubóstwem nie tyje,

Każdy z tego co ma, żyje.

Skorom się pozbył zazdrości,

Aż tu zaraz miałem gości;

Przybywali w mój dom różni,

Czuli, fircyki i możni.

Żona z każdym była grzecznie,

Starzy wzdychali serdecznie,

Fircyki mi się chlubili,

A bogaci zaś płacili.

Sprzyjało szczęście łaskawe,

Miałem dusie, i zabawę:

Ani mi zmieszały szyków,

Żarty drwiarzów, złość języków:

Zawszem na to mówił: przecie

Trzeba coś znaczyć na świecie.

Ach! jak błądzą lata młode!

Do czasu dzban nosi wodę,

To wszystko z czasem ustawa.

Przyszła ospa niełaskawa,

Groźnej jej zlękły się ręki

Śmiechy, umizgi i wdzięki

Uciekły, za niemi w ślaki

Wyniósł się też jaki taki.

Dali nam na miejsce swoje

Gniewy, zwady, niepokoje.

Poszły z wiatrem wszystkie zbiory,

Dary, grzeczności, honory.

Lecz moja kochana żona

Pańsko żyć przyzwyczajona,

Wkrótce zjadła swoje grosze

I mnie skubała potrosze.

Obu nas czekała nędza:

Szedłem czym prędzej do księdza.

«Mój ty Wielebny Prałacie,

«Tuszę że mi rozwód dacie.

«Oto mam przyczyny słuszne

«Jak cielesne, tak i duszne.

— Pojmuję, rzekł: twoje żądze,

Ale masz-że ty pieniądze?

Trzeba mi zapłacić wprzódy,

Niedają się tak rozwody. —

«Niech się Prałat upamięta!

«Oto są impedimenta.» —

To są tylko wszystko drwiny,

Bez dusiów nie ma przyczyny. —

Jam prawił morał z mej strony,

Lecz on był nieporuszony,

Z gniewem prośby me odrzucił;

Jam się tym czasem ocucił.

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego — RozwagaPoprawa Warszawska →

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego — Żona. – Sen
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-poezye-tomasza-kajetana-wegierskiego-zona-sen--tomasz-kajetan-wegierski-1e9785
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego — Żona. – Sen», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-poezye-tomasza-kajetana-wegierskiego-zona-sen--tomasz-kajetan-wegierski-1e9785.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.