CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Massalski

Józef Massalski · Romanticismo

Poezye Józefa Massalskiego — Zima

polaco

Jakże smutny wzrok poranka

Bez perłowych łez iutrzenki,

Bez rumieńca, bez piosenki

To słowika, to kochanka!

Długoż jeszcze mię zatrzyma

W oblężonym domku zima?

Huczy ogień na kominie,

Jéj pogróżek się nie boję;

Lecz zamknięte okno moje!

Czasem tylko po krainie

Wzrok prowadząc zadumany

Zważam smutne jej odmiany;

Słońce zimne i ponure

Przez nabrzmiałą patrzy chmurę,

Nie witane z uniesieniem,

Nie żegnane tém westchnieniem,

Które, błądząc między kwiaty,

Wonnéj łąki syn skrzydlaty

Zefir budzi nad strumieniem.

Nie wesołe, nie zielone,

Mroźnym wiatrem powarzone

Gaje płaczą swego wdzięku,

Swego cienia, gwaru zdrojów,

Szczebiocących ptastwa rojów;

Tylko cięży gdzieś na sęku,

Wzdymający lśniące łono,

Czarny cietrzew z brwią czérwoną;

Lub, strząsając śniég z gałązek,

Swiégotliwy wróbel skacze.

Tam zbójecki skupił związek

Stado głodne i tułacze;

Przytajone gdzieś w manowiec

Ono wyje a u owiec

Strach w zagrodzie miesza ciszę.

Sam to z drżeniem wycie słyszę,

Jakby zbrodnią z głębi jarów

Wzywającą nocy mroku,

Mniéj strasznego od zamiarów,

Co w jéj dzikiém błyszczą oku.

Czasem starość się uśmiécha,

Czasem zima ma ozdoby:

Gdzie ulica wioski cicha

Dzieli smutne gdyby groby

Bielejące śniégiem chatki,

Tam, wysłańce srogiéj zimy,

Idą w górę gęste dymy;

Tam, zemknąwszy z oczu matki,

Rzeźwo wiéjska dziatwa hula;

A podobna do nowiny,

Naprzód mała śniégu kula,

Gdy się toczy przez równiny,

Coraz bardziéj zwiększa w biegu,

Aż się zrobi góra śniegu;

Indziéj stopa wędrownika

Ryje z trudem ślad głęboki;

Tam przez niwy, przez potoki

Ktoś w saneczkach się pomyka,

Skrzypią srébrne śronem błonia,

Zmarzła para srébrzy konia,

Mróz go pędzi a woźnica,

Tuląc w ciepłém futrze lica,

Do pobliskiéj wsi ucieka;

Gdzie go może miła czeka.

Ach! niedawno, przy xiężycu,

Po ruchawém rzeki licu,

Fale gnały mię z czółenkiem;

Z gór dalekich, z lubym jękiem

Flet zchodzący na doliny,

Zapienionych młynów szumy,

Niosły w duszę słodkie dumy,

Z niéj westchnienie do Eliny;

Dziś, jak widmo, po płaszczyźnie

Wód umarłych, nie przéjrzystych,

Człek na łyżwach posuwistych

Prześcigając wiatr się śliźnie;

I kierunek zwodząc myśli,

Nagłe w pędzie zwróty kréśli;

A rys kręty ostréj stali

Srebrnemi się błyski pali

Towarzysząc śmiałéj nodze;

I tak z lada chwilą znika,

Jak po śliskiéj sławy drodze

Ślad przebiegu śmiertelnika.

Chociaż mroźne grudnia tchnienie,

Jak na piękność obumarłą,

Biały całun rozpostarło

Na zdrzémane przyrodzenie;

Ciepły niosąc wiatr zdaleka

Wiosna znowu je ocuci;

Ona tylko dla człowieka

Gdy raz przejdzie już nie wróci.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Massalski · 60 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Poezye Józefa Massalskiego — ZegarPoezye Józefa Massalskiego — Żółw i żaba →

Expediente

Autor
Józef Massalski
Título
Poezye Józefa Massalskiego — Zima
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-poezye-jozefa-massalskiego-zima--jozef-massalski-75d064
Cita recomendada
Józef Massalski, «Poezye Józefa Massalskiego — Zima», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-poezye-jozefa-massalskiego-zima--jozef-massalski-75d064.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.