Pięć dni Elizę katar tyrani
I dłuższą napaścią lęka.
Katar w zapusty! tak młodéj Pani!
Uważcie jaka to męka.
Nieznośna męka; ja ślubowałem
Dwa za jéj zdrowie paciérze;
Rzadkom się modlił z równym zapałem,
Nigdym nie wzdychał tak szczérze.
Na złote skrzydła Anieli weźcie
Modły mówione w pokorze;
Westchnienia — wiécie komu zanieście,
Katar przepędźcie za morze.