Nieużyte boginie, dzieciom lata przędą,
Wedle których rachunku żyć na świecie będą:
A oni nic nie myśląc bespiecznie igraią,
SzszęśliweSzczęśliwe, błędów ludzkich że ieszcze nie znaią.
Już przywiódł czas dwu koniu, woła by wsiadal,
A w drogę, na którym chcą, żeby wyieżdżali.
Prawda powinna Bogu na białego radzi:
Fałsz wronego zaleca, co w piekło prowadzi.
Roskoszami, swąwolą, i tańcy zwiedziony,
Leci w przepaść z wronego ten nędznik szalony,
Dopiero zdradę widzi, kiedy czart maszkary,
Wyglądaiąc śmieie się z iego głupiey wiary.
Mędrszy iezdziec na górę konia swego wiedzie,
Na którey ludzie widząc, prosto do nich iedzie:
Ci są, którzy obłudy świata podeptali,
A sami się za cnotą i prawdą udali.
Swięte cnoty go wiodą ieszcze daley w drogę,
Czart nań z piekła łuk ciągnie, by mu zadał trwogę,
Ale niewinność z wiarą, serca dodawaią,
Pobożność z nabożeństwem z góry go wołaią.
Tu przyszedłszy, iuż Bogu kapłanem zostawa,
A iemu cały rozum i serce oddawa:
Już ten kresu dobieżał, i bierze zapłatę,
Za cnotliwe postępki nieśmiertelną szatę.
Okrągły świat powozi czas z zawitą głową,
Dwa konia w wozie idą, noc i dzień ie zową:
Ziemia, ogień, powietrze, woda, cztery siostry:
Eurus, Notus, Zephirus, i Aquilo ostry,
Czterzey bracia przy wozie idą, zkąd pochodzą
Wszytkich rzeczy rodzaie: i dokąd zaś wchodzą.
Pokóy iedzie piastuiąc bogactwo na łonie,
Miłość wdzięczna powozi: w wozie idą konie,
Pożytek z zgodą wożą, sprawiedliwość wieczna
Strzeże ie, czerstwa pilność, i prawda bespieczna.
Bogactwo iedzie sobie na wozie wysokiem,
Córka iey pycha siedzi przed nią z bystrym okiem:
Fortel woźnica, chytrość i drapiestwo konie,
A lichwa pani stara z workami na łonie:
Próżne wesele, idzie wszeteczność i zdrada
Przy wozie, i obłudnych roskoszy gromada.
Na złotym wozie iedzie pycha urodziwa,
Przed nią córka iey siedzi zazdrość nieżyczliwa:
Wzgarda konie pogania, uporem iednego,
A drugiego skrzętnością zową naręcznego:
Harde nieposłuszeństwo podle woza kroczy,
Chełpliwość z pośmiewaniem patrzą sobie w oczy.
Tu zaś przeklęta zazdrość matka woyny iedzie,
Szkalowanie z potwarzą konie liwor wiedzie:
Nieszczęśliwość, niepokóy z ustawiczną trwogą,
Przy paniey swey zazdrości idą krokiem drogą.
Woyna iedzie a mieczem i pochodnią grozi,
Szalona zapalczywość zbroyny wóz powozi:
Na ręce skaza iedzie, pod sobą zburzenie:
Przy wozie słudzy idą, głód, swar i bluźnienie.
Nieszczęśliwe ubostwo w pułkoszkach się wlecze,
Strętwienie wóz powożąc srodze konie siecze:
Jednego chorym zowią, a słabym drugiego,
Cierpliwość podle woza iedzie ubogiego,
I niewola łańcuchem i pętem ściśniona,
I człowieczey natury podłość przyrodzona.
Miła pokora iedzie, a pokóy piastuie,
Woźnica boiaźń wozi, ze wszech stron pilnuie:
W wozie idzie łaskawość i powolność cicha:
Przy wozie wiara, miłość i nadzieia wzdycha.
Sędzia siedzi, a przed nim wszyscy się stawiemy:
Którzy się na tym świecie omylnym bawiemy:
Który w sprawiedliwości swoiey nie zabłądzi,
Ale nas według naszych spraw wszytkich osądzi:
Złośniki w piekło wepchnie do ognia wiecznego,
A dobre z sobą weźmie do królestwa swego.
Skarży na Izmaela Sara Abramowi,
Ze się będąc bękartem, równa dziedzicowi:
I prosi, aby z matką wygnał precz oboie,
A własnemu synowi chował dobra swoie.
Folguiąc Abram żenie, tudzież Bożey woley,
Wygania matkę z synem z domu poniewoley:
A matka żałośliwa łzami się oblewam
Idąc z synem na puszczą, od strachu omdlewa.
Nie może na śmierć patrzać dziecięcia swoiego,
Nędzna matka, bez wody umieraiącego:
Ale siedząc z daleka płacze swey przygody,
W tym iey Aniół pokazał zdroie żywey wody.
Dopiero lepiey niżli Agar nieszczęśliwa,
Kiedy widzi, że z stołku płynie woda żywa:
I daie pić synowi z daru niebieskiego,
Miłe Bogu potomstwo iest sprawiedliwego.