Satyrze, słuchaj, już list padnie z drzewa,
Awa na zimę gdzie mieszkać będziewa?
Mnieć się dostanie w izbie przy kominie
Siedzieć, aż ten mróz i to zimno minie.
Przyjmą mię, bych chciał, do onego gmachu, 5
Gdzie się miedź pięknie łśni na jego dachu;
Chcę-li też owdzie, gdzie na wierzchu słoma,
Owa gdzie przydę, tu mnie jako doma,
Bo się ja z ludźmi umiem zgadzać, bracie;
Ale jednę rzecz, chcesz-li, powiem na cię: 10
Jąłeś się nazbyt prawdą ty szermować,
Więc ci też przydzie tam w lesie zimować:
Bo teraz prawdę zrzadka kto rad widzi,
Więc się Satyrem także każdy brzydzi.