CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Ignacy Kraszewski

Józef Ignacy Kraszewski · Modernismo

Pieśń piérwsza. Witolorauda — II

polaco

Stanęła drżąca Milda przed Perkunem.

Wokoło niego siedzieli w milczeniu

Bogi, Boginie i niebieskie duchy.

Wszyscy zadrżeli, gdy na Dungus weszła;

Zdziwienie usta otwarte zamknęło;

Szmer nawet ucichł; i jak się przed burzą

Ciszy szum wiatrów i chmur kołysanie,

Tak w niebie wszystko głębokiém milczeniem

Okryte, burzy czekało ze drżeniem.

A Milda, złote rozpuściwszy włosy,

Z rozdartą suknią, z zapłakaném okiem,

Śmiała stanęła przed ojca obliczem;

I jakby sądu bezbronna czekała,

Niema, wśród Bogów zadziwionych stała.

Wtém Pramżu, który wié, co jest i było,

Pramżu, którego sam Perkun szanuje,

Stary jak światy, a mądry jak wieki,

Podniósł głos cichy wśród milczących dzieci.

— Synu mój! — rzecze, patrząc na Perkuna —

Na przeznaczenia kamieniu wyryto,

Że Milda będzie raz kochać człowieka,

Że się z niéj wielki bohatér urodzi,

I że Bogowie tę miłość przebaczą.

Wiész, że co ręka Przedwieczna wyryła,

Żaden z nas tego, synu, nie przemoże;

Ani ty, ni ja, nie zmienim wyroku.

Nie sądźmy Mildy. Ona już skarana:

Ten, co ją kochał, wszak leży zabity,

I czoło wstydem zranione, i dusza

Boleje ciężko na przestępstwo swoje.

A Perkun zadrżał, piorunami strząsnął,

I wzrok rzucając na Mildę gniewliwy,

— Nie! — rzecze. — Jeśli kamień przeznaczenia

Nosił te słowa, wyryte od wieka,

Że Milda syna mieć będzie z człowieka,

Że Mildzie Bogi jéj zbrodnie przebaczą,

Niéma tam pewnie dziecku przebaczenia!

Niech powié, gdzie je rzuciła kryjomo.

Porwać je zaraz i utopić w morzu,

Albo na pastwę dać dzikiéj potworze.

Wówczas swobodna na Dungus powróci.

Jeśli nie ona, niech dziecko nieprawe,

Zrzucone z ziemi do otchłań Poklusa,

Tysiąc lat płacze nad matki występkiem.

Tak, Pramżu! jeśli jednemu przebaczym,

Wszyscy ztąd pójdą po kochanków ludzi,

I świat zarzucą olbrzymów potomstwem,

Które się kiedyś na Dungus dobędzie. —

A Pramżu, siwą pogładziwszy brodę,

Rzekł znowu:

— Synu! daj pokój dziecięciu.

Jest napisano na odwiecznym głazie,

Że go i Perkun nawet nie zwycięży,

Aż on wprzód wszystkich na ziemi połamie,

I imie swoje na świat cały wsławi.

Gdy nic mu zemsta twoja nie zaszkodzi,

Za cóż go nękać, jéj serce rozdzierać? —

— Jest napisano, że ja, pan piorunu,

Ja, co gdy w ziemię uderzę, drży cała,

Ja, co gdy ześlę dwóch tylko olbrzymów,

Morza jéj z brzegów na ludzi wyleję,

Ja, co skinieniem gniotę głów tysiące,

I, jak robactwo, oddechem wymiatam,

Ja nic nie zrobię? i komuż? dziecięciu?!

— Jest napisano na przeznaczeń głazie.

Tego wyroku nikt z nas nie odmieni. —

Słysząc to Milda, dziękowała Pramżu

Pocichu sercem, wzrokiem i westchnieniem;

A potém śmielsza o dziécię kochane,

Groźnemu Bogu w oczy przystąpiła.

— Ojcze mój! — rzekła — takżeś to dziecięciu,

Takżeś to Mildzie, córce twojéj, srogi?

Czyżem na taką zasłużyła karę,

Że raz w lat tysiąc, ja, co miłość daję,

Ja, co nią życie na ziemi osładzam,

Rzucając między tyle cierpień, znoju,

Żem jej dla siebie jedną kroplę wzięła?

Czyż wina moja nie do przebaczenia?

Bogini morza kochała rybaka —

Piorun twój, Ojcze, strzaskał jéj pałace

I nad wodami odebrał królestwo.

Toż będzie ze mną? toż będzie z dziecięciem?

Nigdyż nikomu nie przebaczysz? Ojcze!

Człowiek przez twego posła dziś zabity,

Wart był miłości. Nie prosty to wieśniak.

Oblicze Boskie w urodzenia chwili

Dała mu Lajma, i duszę tak czystą,

Jak duchów, które na Dungusie siedzą.

Romois, Perkunie, wart był téj miłości,

I on się do niéj przeznaczony zrodził.

Jak on, drugiego nie widziała Litwa;

Od tego morza, co jéj brzegi płócze,

Aż po te drugie, którém świat się kończy,

Jak on, drugiego nigdy nie zobaczy.

Za cóż mnie karać? za co dziécię moje?

Jeśli kto winien, winno przeznaczenie,

A po niém, Ojcze, nie dziécię — ja, matka! —

A Perkun na to zawoła ze złością:

— Twój syn się kiedyś, jako syn Bogini,

W niebo bić będzie. Ziemia mu zamała,

Świat mu zaciasny i morza zapłytkie;

Wszystko tam będzie dla niego nikczemném.

Zechce tu głową dostać do Dungusu,

Pod nogi moje będzie bił ciemieniem,

A wówczas może i ja go nie zmogę. —

— Ojcze mój! syn to słabego człowieka.

On nigdy wzrokiem nie sięgnie wysoko.

Dosyć mu będzie świata, wody, ziemi.

Nigdy on nad to więcéj nie zapragnie! —

— Jeśli po ojcu wziął serce potomek,

On tak, jak ojciec, sięgać będzie Bogów.

Nie! ścigać za nim będą duchy moje.

Gdziekolwiek Grajtas to dziécię odkryje,

Niech je utopi, zamęczy, ubije,

Niech je do morza głodnym rybóm rzuci,

Niech puszcz zwierzętóm odda na pożarcie,

Lub duchóm w piekieł zapędzi otchłanie,

Byleby wstyd ten nie mieszkał na ziemi.

Tobie przebaczam, lecz nigdy dziecięciu.

Biada mu, jeśli Grajtas je odkryje!

Puszczam go za niém, jak za dzikim źwierzem

Puszczają strzelcy zajadłe ogary.

Niechaj przetrzęsie ziemię z końca w koniec,

Niechaj go szuka wszędzie, i w otchłani,

I wgłębi wody, na puszczach u źwierza,

Gdzie tylko żywych głos jaki usłyszy,

Gdzie ziemia rodzi, a twór jaki dyszy. —

Słysząc to Pramżu, potrząsł głową siwą,

i milczał stary, a mówił oczami:

— Nic mu nie zrobi duch zemsty Perkuna,

Aż wprzódy wszystkich zwycięży na ziemi

i największego z swych wrogów pokona. —

Mildzie się z oczu srebrne łzy puściły,

A serce piersią wezbraną rzucało.

Boleść jéj widząc zazdrośni Bogowie,

Szeptali z śmiechem, zemstą się cieszyli,

Palcem zajadli, szydząc, wytykali.

A Grajtas, głowę zwiesiwszy z obłoka,

Wzrokiem zabójczym patrzał się na ziemię.

Wtém usnął Pramżu, w Dungusie milczenie,

Perkun twarz groźną od Mildy odwrócił

I nogą duchy na ziemię wyrzucił.

Sigue explorando

Por su autor
Józef Ignacy Kraszewski · 62 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← PaoloPieśń piérwsza. Witolorauda — VI →

Expediente

Autor
Józef Ignacy Kraszewski
Título
Pieśń piérwsza. Witolorauda — II
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-piesn-pierwsza-witolorauda-ii--jozef-ignacy-kraszewski-2a342b
Cita recomendada
Józef Ignacy Kraszewski, «Pieśń piérwsza. Witolorauda — II», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-piesn-pierwsza-witolorauda-ii--jozef-ignacy-kraszewski-2a342b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.