CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEugeniusz Małaczewski

Eugeniusz Małaczewski · Vanguardias / s. XX

Pierwszy śnieg (Małaczewski)

polaco

Opuśćcie swoje samotnicze ściany

o, zamyśleńców marzycielskie bractwo, —

na świat wylećcie, jak niebieskie ptactwo.

Przyszła na ziemię godzina przemiany.

Pierwszy śnieg prószy...

Wiosłami wspomnienia

na pierwo-śniegach z lat ubiegłych wieńca

odtrąćcie siebie od szarego brzegu

tej powszedniości, co myśl wam zacienia

i do najczystszych radości zniechęca —

wylećcie na świat cieszyć się ze śniegu...

Jesienne niebo późnego południa

parę chwil temu jeszcze błękitniało

modrością bladą, która tak ocudnia

tłem swojem — klonów złocistość wspaniałą,

i buków szkarłat, królewski w swej barwie.

Naraz — sfrunęło kilka szronów z chmury

niedużej... jako gdy mlecza się narwie

już odkwitłego i dmuchnie nań z góry.

A potem błękit szarawo-białemi

chmurami zasnuł się nieomal wszystek

(prócz jednej blado-lazurowej szpary)

i biały meszek w oczach rósł na ziemi

i wkrótce każda gałązka i listek

stały się srebrną ze złotej i szarej.

A teraz spójrzcie: lecą całe chmary

wątłych śnieżynek — jakoby okwity

z olbrzymiej starej wiśni, wybujałej

kwieciem gałęzi gdzieś, hen, nad błękity:

jeden strząs boży i świat się stał biały.

W pogodzie ducha, dawno niezaznanej,

z uśmiechem, który warg nam nie wysila,

depcem mech śniegu, jak puch morskiej piany;

a idziem krokiem tak lekkim, że mila,

choćby najdłuższa, wyda się stajaniem.

Czujemy, jako bez żadnej przyczyny

ocknięta radość wnet nami owładnie...

i nim spostrzeżem to — dziećmi się staniem

w sobie i usta, nawykłe do drwiny,

szepną nie: „pięknie“ już, ale „Jak ładnie“.

Cokolwiek ujrzym, wszystko nas ucieszy;

bo się na wszystkiem dziewicza biel kładnie,

bo śnieg już wszędy rośnie, mszy się, strzeszy,

śmigając, plącząc się w powietrznym pląsie,

niby wyroje ciem białych, co lśnią się

blaskiem matowym, wirując...

I oto

przyłapiem siebie na dawnej zabawie

z lat, wspominanych z najcichszą tęsknotą:

spostrzegłszy gwiazdki śniegu na rękawie

podniesiem rękę, jak niegdyś do twarzy,

aby się przyjrzeć kropli, skrysztalonej

w przecudne wzory z takiem powiązaniem,

że podobnego coś ani wymarzy

nawet dłoń drobna koronczarki zręcznej;

i spojrzy na nie wzrok, w przeszłość zwrócony,

z dawnem zdumieniem a z nowem kochaniem,

dwu gwiazdkom śniegu, jak dwu siostrom wdzięczny.

Pójdziem w rozkwitłe sprawą zimy parki,

gdzie drzewa stoją w śniegu, jakby w komży:

gdy wiatr nadleci — gałęziami miotnie...

szron z nich opadnie, obłokiem nas omży,

a one szumem nas pobłogosławią

za naszą duszę wieczyście żórawią,

za serca, zawsze bijące — odlotnie.

I w nieprzytomnej długiej wałęsance

wśród białych parków w zaśnieżonem mieście,

będziemy marzyć w krwi nagłym szeleście,

jakby o sławie, jakby o kochance,

o tem: że śnieg ów, co, jak białe róże,

rozkwitł na krzach i bluszczy się na murze

i jak łza szczęścia topnieje na rzęsie, —

łączy nas wszystkich takich marzycieli,

jako ja jestem, jako wy jesteście...

i że Bóg z wiśni swej gwiazdki nam trzęsie,

abyśmy sobie siebie przypomnieli.

Sigue explorando

Por su autor
Eugeniusz Małaczewski · 29 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Płacz WisłyPo naszem życiu →

Expediente

Autor
Eugeniusz Małaczewski
Título
Pierwszy śnieg (Małaczewski)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-pierwszy-snieg-maaczewski--eugeniusz-maaczewski-fc6f32
Cita recomendada
Eugeniusz Małaczewski, «Pierwszy śnieg (Małaczewski)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-pierwszy-snieg-maaczewski--eugeniusz-maaczewski-fc6f32.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.