Parobecek ci ja na całą gromadę,
Siecki rznąć nie będą, orać nie pojadę.
Parobecek ci ja nie lada, nie lada!
Niechże mnie poświadcy to cała gromada.
Jak do karczmy idę i gorzałkę piję,
Kto mi w drogę wlezie, tego w pyski biję.
Dlatego się zenię nie kaj ino na wsi,
Bo Zośka chleb piece i kapustę kwasi.
A ślachcionki nie chcę, boby mnie zniscyła,
Jesce w łózku lezy, juzby kawę piła.
I miesconki nie chcę, bo okrutnie płocha,
Mężowi pzyświadca, a z innym się kocha.
I psechścionki nie chcę zydowskiego rodu,
Wsystekby mi cosnek wyzarła z ogrodu.
Ani zawiślonki, ani ogranicnej,
Nie chcę ci ja zadnej, ino Zosi ślicnej.
Bo tez dla takiego parobecka zucha,
Nie nada się jeno łobzowska dziewucha.