CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Ostatnia pociecha

polaco

VIII.

OSTATNIA POCIECHA.

»O dziecię moje, o dziecię!

Niech cię wszechmocny Bóg —

Niech cię sam Pan Bóg prowadzi we świecie

Śród owych dróg,

Co, jak to mówią, do krwi samej ranią

Nogi swą grudą,

Co je walają kałem swego błota,

Me dziecię!

Chociażby poszło ci gładko,

Choćbyś się nawet stała jaką panią,

Że ino klękać wej! ludom

Przed wielmożnichą, pamiętaj, że matką

Twoją sierota.

Nieboszczyk ojciec — świeć, Chryste,

O świeć na wieki mu,

Za jego życie tak, jak kryształ, czyste —

Gdy nie miał już tchu,

Gdy na tem łóżku, niby pieniek ścięty,

Leżał, przed końcem

Jeszcze ostatnie wymówił wyrazy,

Mój Chryste:

»A miej, kobieto, baczenie!

Niechaj ten kwiatek, z miłości poczęty,

Pod bożem rośnie ci słońcem,

Ludziom na korzyść, sobie na zbawienie,

Bez żadnej skazy!«

Oj, pomnisz sama zapewne:

Jak dziś, był smutny czas!

Obieśmy we łzy wybuchnęły rzewne,

Że rzucał nas,

Że nas opuszczał już ojciec na wieki...

Jak dziś, tak padał

Ten blady śnieżek, jak ta śmierć, tak blady —

Zapewne!

»Ulisia! moje ty serce,

A słuchaj matki, kiedy ja w daleki

Kraj już odchodzę« — tak gadał

Jeszcze ci ojciec — »nie miej w poniewierce

Matczynej rady«.

Córuchno! złota córuchno!

Prawda, mówiłam ci:

»Zgódź się tu we wsi« — »A dyć, niech ci spuchną

Te boki... ty!...«

»Nie kop gadziny... i kot ma swe czucie,

Niby się łasi

Z onej żałości, że precz idziesz z domu,

Córuchno!...

Kyzia!... o marne ty moje...«

Mówiłam tobie: w mieście jest zepsucie —

Wiesz, co się stało tej Kasi,

Więc się też, dziecko, i o ciebie boję,

Lękam się sromu.

Chcesz mieć swą prawdę koniecznie,

Więc idźże z Bogiem, idź!

Ale pamiętaj, jak jest niebezpiecznie

We świecie żyć,

Ostatnia moja pociecho!...« »Matulu!

Toć wy mnie znacie,

Wiecie, matulu, że mnie o was chodzi

Koniecznie:

Lepszy zarobek... Aż dreszcze

Mnie tu wej! biorą... Człowiek, choćby z bólu

Prawie umierał po stracie

Bóg wie tam jakiej, wyskoczyłby jeszcze,

Tak on zawodzi...

Słyszcie, matulu, z gościńca

Niby muzyka ta!

Same aż nogi wyprawiają młyńca,

Tak walnie gra!

Ciekawa jestem, kto to majster taki?

Czy Bartek Szyba

Miałby tak naraz wygrywać Jagusi

Z gościńca?

Bo to, widzicie, do czasu

Niby nie słyszał w karczmisku — »Złe znaki« —

Gadają ludzie — »jak ryba

Dawniej dziewczyna, teraz, jak od kwasu,

Tak się wej! krztusi...«

Mówią, że stara gościnna,

Jak ten nasz siwy kot,

Pewnego rana do Bartosza, zwinna,

Pobiegła w lot,

Że mu prawiła: »Córkę-ś odarł z cześci —

Żenić się trzeba!...«

I miała słuszność przy sobie ta stara

Gościnna;

»Wprzód niby też tak... a daléj...« —

»Ulisia! skądże ci naraz się mieści

Ten rozum w głowie?! Oj! z nieba

Patrzy sam Stwórca... lecz to na mnie zwali

Jego się kara...

O rety! Chryste, o rety!

Nademną litość miej!

Na onym sądzie, nieboszczyk kobiety

Wyprze się swej:

»Tyś« — rzecze do mnie — »tyś ją zatraciła!«

Boże jedyny!

A jam ją strzegła, tak, jak oka w głowie —

O rety!

Nie top rodzonej w żałobie,

Zostań, Ulichna! siła złego, siła

Dla takiej, jak ty, dziewczyny

Jest w onem mieście... hej! nie wyjdzie tobie

Służba na zdrowie!...

Tak ci się palą te oczy,

Żywym się ogniem skrzą...«

»A nie dziwota! kulawy wyskoczy

Wej! z krokwią swą

Na tę muzykę, a cóż, gdy człek kości

Ma jeszcze świeże —

Zaskrzyłyby się nawet półślepemu

Te oczy!

Na nutę skrzypce, psie-juchy,

Rżną: Stałaś moją się w onej ciemności,

W onym sadeczku... Drzyj pierze

Na poduszczynę, da, gotuj pieluchy

Maluteńkiemu!«

»Ulisia! słyszysz, Ulisia!

Ani się waż mi na krok!

Zostaniesz w domu!...« »Czy ja jaka psina,

Żeby tak w skok

Zara »do nogi« wam robić?... Myślicie,

Że ze swej gęby

Będzie czyniła cholewę prawdziwą

Ulisia?

Wzięłam zadatek, więc idę...

Zostańcie z Bogiem, matulu!... choć życie

U »państwa« przewrócę na ręby,

Nic wam do tego... baczcie na swą biédę,

Bądźcie szczęśliwą!...«

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Orzeł (Kasprowicz)Oto dusza ma, jak więzień →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Ostatnia pociecha
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ostatnia-pociecha--jan-kasprowicz-38b790
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Ostatnia pociecha», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ostatnia-pociecha--jan-kasprowicz-38b790.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.