CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Odpoczywa (Asnyk, 1898)

polaco

Odpoczywa, złożył skronie

Na jedwabnych mchach;

Na pościeli miękkiej tonie

W nieprzerwanych snach.

W leśnej ciszy odpoczywa

Pośród wonnych tchnień.

Paproć włosy mu pokrywa...

W koło chłód i cień.

Czarne świerki go kołyszą,

Szepcąc tęskny śpiew,

A motyle złote wiszą

Na gałązkach drzew.

Na ramionach mu zielony

Rozpostarł się bluszcz...

I gwar ptasząt przytłumiony

Dolatuje z puszcz.

Noc zapada, z ziemi wstają

Zwolna srebrne mgły;

Szare płaszcze zarzucają

Na wilgotne mchy.

Mkną i płyną, jak jeziora

Zalewają las.

W lesie straszno — duchów pora:

A on śpi jak głaz.

Księżyc przedarł swe promienie

Przez zielony dach

I przetopił mgły i cienie

W brylantowych skrach.

Odmieniają kształty drzewa

Wśród tych światła fal...

Po wierzchołkach wicher śpiewa

Dzikiej pieśni żal.

Nad perłową mgławisk falą

Błędne światła drżą;

Mgły się kłębią i krysztalą, —

Lżejsze w górę mkną.

Przybierają postać bladą

Eterycznych ciał;

Wstają, lecą — znów się kładą,

Gdy je wietrzyk zwiał.

Przeźroczyste srebrne mary

Napełniają bór,

Cicho płyną przez moczary

Jak girlandy chmur.

W księżycowym drżącym blasku

Mglistych dziewic splot

Ponad mgłami wszczyna w lasku

Fantastyczny lot

I zatacza lekkie kręgi

Pląsających dziew,

I rozwija jasne wstęgi

Pośród czarnych drzew.

Pląsa, leci wietrzna rzesza,

Nad gęstwiną mknie...

Pod świerkami się rozwiesza,

Gdzie spoczywa w śnie.

Posplatane, dłoń za dłonią,

Jak za cieniem cień,

Wciąż się wietrzą, pędzą, gonią

Wśród falistych drżeń.

Wiotkie kształty i kibicie

Rozkołysał bieg:

To nad ziemią, to w błękicie

Srebrny znaczą ścieg;

To spadają gwiazd kaskadą,

To się łamią w łuk,

To się topią w jasność bladą

Pośród mlecznych dróg.

Uniesione w ciągłym wirze

W tańca dziki szał,

Tworzą wieńce, wstęgi, krzyże

Z eterycznych ciał.

Fosforyczne biją blaski,

Oczy ogniem skrzą,

Z pod tęczowych szarf przepaski

Żywiej łona drżą:

Aż zmęczone szybkim lotem

Rozpuszczają włos,

Pod zielonym drzew namiotem

Piją krople ros;

I z konwalii dzwonków śnieżnych

Wysysają miód,

I w postawach nimf lubieżnych

Nocny piją chłód.

Po nad świerków ciemne szczyty

Księżyc w górę wstał

I oświecił parów skryty,

Gdzie młodzieniec spał.

Zobaczyły tanecznice

Pod arkadą drzew

Uśpionego blade lice

I na sukniach krew:

Więc zlatują z lekka, z cicha,

Koło niego tuż;

Patrzą bliżej — nie oddycha,

Serce nie drży już!

W półotwartych oczach zgasnął

Wszelki życia ślad:

I poznały, że nie zasnął,

Lecz, że w boju padł.

Jak kochanki nad kochankiem

Duże leją łzy,

Skroń mu wieńczą kwiatów wiankiem

I pierś myją z krwi...

Pieszczotami senność wieczną

Chcą mu z czoła zdjąć, —

Bytu trwałość nadpowietrzną

Chcą mu w piersi tchnąć...

Wicher jęczy, zgina drzewa...

Szumi cały bór;

Nad umarłym rzewnie śpiewa

Mglistych dziewic chór:

„Powstań, powstań! zimny bracie.

Twardy sen twój rzuć!

W eterycznej duchów szacie

Znów na ziemię wróć!

„Kształtów życia ci pożyczy

Księżycowy świt;

We mgle duchów tajemniczéj

Będziesz znowu kwitł.

„Ciało da ci promień, drżący

Na powierzchni fal,

I cień chmurki pierzchającéj

W nieskończoną dal...

„Uprzytomni się w naturze

Współczujący duch,

W harmonijnym istnień chórze

Wejdzie w wieczny ruch.

„Będziesz wszystkiem, będziesz niczem

W wszechświatowym śnie:

Zestawieniem mgieł zwodniczem

Na błękitów tle,

„Kroplą rosy, trawy listkiem,

Światłem nocnych zórz —

Będziesz niczem, będziesz wszystkiem

W oceanie dusz.

„Będziesz ludziom niewidzialny,

Trącać skrzydłem świat

I z krainy idealnéj

Wonny rzucać kwiat.

„Z szumem wiatru, z liści drżeniem,

Czystem światłem lśniąc,

Będziesz poił serca tchnieniem

Zaświatowych żądz.

„Więc cię pozna i dostrzeże

Sercem swojem lud,

I pieśń gminna cię ubierze

W wdzięczny podań cud.

„Twe nieznane poświęcenia

I ofiarny zgon

Przejdą w dalsze pokolenia

Na przyszłości plon.

„Co noc wstaniesz czysty, świeży

I z legendy rąk

Weźmiesz złoty miecz rycerzy

I światłości krąg.

„Co noc płynąć będziesz z nami

W szafirową toń

I nad ziemią, nad kwiatami

Spijać czystą woń.”

Na głos pieśni, wstrząsającéj

Niemą grobu straż,

Zadrżał lekko młodzian śpiący

I odwrócił twarz.

Z jego piersi koralowy

Znowu prążek ściekł...

Rzucił wkoło wzrok surowy

I z westchnieniem rzekł:

„Kto mnie budzi, kto mnie woła?

Poco na świat zwie?

Czyż mi jeszcze zwrócić zdoła

Jasne życia dnie?

„Czy mi odda rozkwit ciała,

Świeżych zmysłów wdzięk,

Rozkosz, co je nastrajała

W harmonijny dźwięk?

„Grób nie odda mi jutrzenki

Życiodajnych sił,

Bo z zazdrosnej śmierci ręki

Wraca tylko pył!

„Mamże jeszcze marnym cieniem

Na mogile stać?

Fosforycznym lśniąc płomieniem,

Przeszłą męką trwać?

„Co noc boleść swą odświeżyć,

Wskrzesić wspomnień moc

I pozorem życia przeżyć

Nieskończoną noc?

„Mamże znów nawiązać krwawą

Rozerwaną nić?

Wrócić z bólem i niesławą,

Nie mogąc się mścić?

„Między żywych pójść ukradkiem —

Jedną z próżnych mar, —

I pozostać zbrodni świadkiem

A wspólnikiem kar?

„Nie chcę bytu mglistej szaty

Na ramiona kłaść,

I przeszłości zwiędłe kwiaty

Nie chcę śmierci kraść!

„Nie chcę wieńczyć się łańcuchem,

Nie chcę stroić w pleśń,

Ani na świat wracać duchem,

Niosąc grobów pieśń.

„A i z wami, blade cienie,

Nie chcę w nocnej mgle

Księżycowe ssać promienie

Na błękitów tle.

„Chcę pozostać zimny, czysty,

Na posłaniu mchów,

I spoczynek mieć wieczysty

Nieprzerwanych snów.

„Niech natury wieczna praca

Wznawia dalszy byt;

Niech proch w koło istnień wraca

Witać nowy świt,

„Niech po świecie się rozproszy

Tysiącami tchnień,

Niech odżyje tchem rozkoszy

W jasny życia dzień!

Lecz ja spocząć chcę na wieki...

Od duchów i ciał

Równie obcy i daleki —

Będę cicho spał.”

Księżyc zaszedł w ciemne chmury,

Ukrył srebrny blask;

W lesie słychać śmiech ponury,

Nocnych ptaków wrzask.

A na nocy czarnej szacie

Znikły światła mdłe,

Rozpłynęły się postacie

W lekką, siną mgłę.

I pozostał sam w ciemności

Skryty w lasu głąb,

A na straży snu cichości

Stoi świerków klomb.

Serca jego już nie nęka

Echo ziemskich burz,

I nie zbudzi go jutrzenka, —

Bo spoczywa już!

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Noc pod Wysoką (Asnyk, wyd. 1898)Odpowiedź przeszłości →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Odpoczywa (Asnyk, 1898)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-odpoczywa-asnyk-1898--adam-asnyk-ab23e2
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Odpoczywa (Asnyk, 1898)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-odpoczywa-asnyk-1898--adam-asnyk-ab23e2.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.