CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAleksander Fredro

Aleksander Fredro · Romanticismo

Odezwa

polaco

Dopókiż to płakać głośno

I utyskiwać będziecie?

Dopókiż pieśnią żałośną

Litości żebrać po świecie?

Kiedy nagle drgnie w boleści

Dąb toporem uderzony,

To jak burza zaszeleści

Od korzenia do korony;

Kiedy z wieńców się obnaża

I stuletnią głowę skłania,

Nie wzbudza politowania,

Ale trwogę wkoło wraża.

A gdy nareszcie upada,

Druzgocze wszystko, co sięga,

I grzmotem światu powiada,

Że ginie jedna potęga.

Nie, nie płakać wam przystoi,

Wam przemocą powalonym,

Powalonym, nie zgniecionym;

Płacz Wasz zbójców nie rozbroi,

Nie powróci wam wolności.

Biada temu, biada, biada,

Który oprócz do litości

Innych praw już nie posiada.

Lepiéj zginąć bez udziału,

Jak jałmużną mrzeć pomału,

Tą jałmużną, którą z trwogi

Rzucą czasem nam pod nogi. —

Nie łzy lejcie w serca synów,

Ale lejcie żółci zdrój,

Zaród przyszłych mściwych czynów

Za swe krzywdy, za kraj swój.

Lejcie nawet jad wścieklizny,

Niech nim kiedyś pryśnie serce,

Byle wprzódy na wydziercę

Wyzionęło swe trucizny. —

Trenów waszych tkliwym głosem

Nie zmiękczajcie hartu duszy,

Owéj zbroi w walce z losem,

Którą ludzka broń nie skruszy,

Żadne zdrady nie zabierą.

Jakby we łzach hart rozpłynął,

Wtenczasby, wtenczas dopiero

Raz na zawsze naród zginął.

Jak cień zamordowanego

U łoża mordercy stoi,

Włosy jeży, czoło znoi,

I nie budząc uśpionego

Jedną tylko mocą trwogi

Porywa, stawia na nogi,

A potém na klęczki ciska,

I przez usta snem sklejone

Pacierz z duszy mu wyciska. —

Tak to suche wasze oko

Groźno na wroga zwrócone

Niech w łono sięga głęboko,

I przeczuciem krwawéj spłaty

Podłą duszę drze na szmaty.

Nie płaczcie, nie płaczcie głośno,

Ani téż pieśnią żałośną

Kołatajcie do serc ludzi;

Płacz niegodny, żal daremny

Dziś rozczuli, jutro znudzi.

A jeżeli słowo skargi

Prze się gwałtem z waszéj wargi,

Niechże głucho, groźno szumi,

Jak ów straszny huk podziemny,

Co lud słyszy nie rozumie,

Lub rozumie tylko tyle,

Że nadejdą kiedyś chwile,

Kiedy ogień drąc powłoki

Buchnie słupem pod obłoki,

Potem padnie na tę ziemię

Gdzie zaległy jéj złodzieje,

I padalcze całe plemie

Kipiącą lawą zaleje.

Sigue explorando

Por su autor
Aleksander Fredro · 191 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Obrona Olsztyna — ObrazOdludek →

Expediente

Autor
Aleksander Fredro
Título
Odezwa
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-odezwa--aleksander-fredro-8fd09d
Cita recomendada
Aleksander Fredro, «Odezwa», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-odezwa--aleksander-fredro-8fd09d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.