Byłem i ja wieszcz natchniony,
Lecz nie śpiewać mi dłużej:
Obumarły moje strony,
Już mi bardon nie służy.
Już na ścianie się kołysze
Moja harfa leniwa...
O kochani towarzysze!
Niech kto struny pozrywa!
Bóstwo piesień, co w przezroczu
Latasz nad gwiazd gromady!
Oddal, oddal z moich oczu
Gorzką mądrość Pallady!