CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMaciej Kazimierz Sarbiewski

Maciej Kazimierz Sarbiewski · Barroco

Oda VII. Z Sarbiewskiego tłumaczona

polaco

Gdy raz przy Iſtrze, ktory wpada w morze

Szukaiąc bogactw nayprawdziwſzych w roli,

Tłuſtą Galezus ziemię pługiem porze,

Znayduie ſzable, ſzyſzaki powoli.

A gdy y ſłońce po ſwym dziennym biegu

Rzucaiąc grube na horyzont cienie,

Do podziemnego bierze ſię noclegu,

Wyprzągłſzy wołki takie nuci pienie:

Paście ſię teraz paście wołki moie,

Nikt iuż na waſzą zgubę dziś nie dybie,

Uſtały krwawe kiedy Marsa boie

Iedna zoſtaie troſkliwość o ſkibie.

Doſyć boiazni. Potyscie ſię bali

Straſzney Bellony zaiadłego żniwa,

Już Polak wſparty na hartowney ſtali

Po długich pracach ſobie odpoczywa.

Dzielne twe ſerce, y twoy umyſł męſki

Polaku bitny! ktore wieczność święci,

Znaczne Turczynow pokazuią klęſki,

Y z ludzkiey nigdy nie wyidą pamięci.

Tędy w odważnych ſzedł Sarmata ſzykach,

Tu Biſurmańſkie lezały ſzałaſy

Pamiętam dobrze gdyż w Tureckich łykach

Byłem więziony dzieckiem w owe czaſy.

Tu ſię ścierały oba woyſka razem

Pułki Tureckie przyſtroione w złoto

Polacy zbroyni zwycięſkim żelazem

Y niezawodną męſtwa ſwego cnotą.

Długo ſię ſzczęście na ſtrony ważyło

Turczynow Polſka trwożyła odwaga,

Ci naſze woyſko złamać chcieli ſiłą

Męſtwo na reſzcie Polakow przemaga.

Każdy z Polakow dotrzymywał kroku,

Na Turka ſzyie miecz każdy natęża,

Każdy chce widzieć y zrzenicę w oku

Tak tarcza tarczę, y mąż ſięga męża.

Lecz czyliz mogły zniewieściałe duchy

Z tobą co wſkorać przez ſiłę y zbroie,

Ktory ich gniotłeś iak bezſilne muchy,

Y harde nogą deptałeś zawoie.

Właśnie wezbraney iako rzeki Fala

Grążąc w korycie, co tylko napada,

Rzeczy naytrwalſze z korzeniem obala

Nieſie ſtodoły, budynki y ſtada.

Tak rownym kſztałtem tu woyſka do znaku

Złączony z Ruſią y waleczną Litwą,

Niezwyciężony złomałes Polaku

Nieſpracowaną z Trakami gonitwą.

Pułki Tureckie Marſem ſzczerym chnące

Pſuieſz, y mieſzaſz żelazem ich ſzyki.

Łamieſz bunczuki, y dumne mieſiące,

Na wſzyſtkie rzucaſz poſtrach przeciwniki.

Cnota na woynie nie mnoſtwo wygrywa,

Cnotą y ſława w potomności kwitnie,

Wſzak częſto widzim to na świecie bywa:

Jedna ſiekiera wiele laſow wytnie.

Tu na tym mieyſcu poległ Turczyn dumny,

Tu Arab leży ſtrzałami przeſzyty,

Tu ziemię gryzie Karak nierozumny

W dole nikczemnym z hardością zakryty,

Ktory wieczerzą dać w Polſkim namiocie

Obiecał Turkom, lecz płonne nadzieie,

Nędzny hardego Turczyna kłopocie,

Z pyſznych proiektow fortuna ſię śmieie.

Dokąd mię chciwa, myśl moia unoſi,

Rzecz tę opiſać nie moiey to głowy,

Niechay tę woynę dokładniey ogłoſi

Ktory z rozumnych wybornemi ſłowy,

Doſyć powieści o tey krwawey woynie,

Nadchodzi widzę coraz wieczor ſpory,

Ptaſzki na drzewach iuż ſiedzą ſpokoynie,

Spieſzcie ſię y wy wołki do obory.

Sigue explorando

Por su autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski · 77 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Oda VII. Wiekuista pamięć cieniom ojca i synaOda VIII. Do Aula Lewińskiego. Dzielność szlachcica polskiego Wiszniowskiego, który gdy w walce za ojczyznę poległ, Turcy, jego serce między sobą podzieliwszy, pożarli →

Expediente

Autor
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Título
Oda VII. Z Sarbiewskiego tłumaczona
Lengua
polaco
Época
Barroco
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-oda-vii-z-sarbiewskiego-tumaczona--maciej-kazimierz-sarbiewski-49e404
Cita recomendada
Maciej Kazimierz Sarbiewski, «Oda VII. Z Sarbiewskiego tłumaczona», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-oda-vii-z-sarbiewskiego-tumaczona--maciej-kazimierz-sarbiewski-49e404.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.