Kiedy płaczem, czyż, dla Boga,
Łza gorycz umniejsza?
Czyż nad tyrski klejnot droga,
Nad złoto jaśniejsza?
Jak od rosy trawa rośnie,
Od łez rośnie smutek;
Snadź, gdy lejem łzy żałośnie,
Ciosy wzięły skutek.
Gdy los ujrzy łzawe oko,
Ma nas w poniewierce:
Będzie wesół, że głęboko
Zadrasnął nam serce.
Nie płacz, nie płacz, choć jad szczypie,
Choć cię serce boli;
Bo łzy twoje, Pauzylipie,
Pociecha złej doli.
Biadaż służyć gwoli żartu,
Krzepić wroga ramię!
Niech na sercu, pełnem hartu,
Twardy miecz się złamie.