Stary miał priapismum, nieukładną mękę,
Lecz była młodey żenie ta niemoc na rękę,
Bo się Pan często parzył w przyrodzoney wannie,
Co więcey, niźli iemu, pomagało Hannie.
Potym go uleczyli mądrzy doktorowie:
A pani w płacz nieboga, biadasz moiey głowie:
Kiedyś ty, mężu, stękał, iam się dobrze miała,
A kiedyś ty za się zdrów, ia będę chorzała.