Ze Gdańska flis wędrując gdy sobie nadchodził,
Stąpił we wsi do karczmy, aby się ochłodził,
Ale miasto ochłody jeszcze się zapalił,
Bo mu Kupido młodą gospodynię schwalił.
Więc każe piwa nosić, a gospodarz baczy,
...........
Da pokój, za gościów grosz miło mu się napić,
Nie każe się do łoża gospodyniej kwapić.
Flis ma swą rzecz na pieczy, a gospodarz niemniej —
Słuchajcież, kto tu sztukę wyprawi foremniej?
Kiedy gospodarz nie mógł już przesiedzieć flisa —
Nie tu, pry, łgać; .......
...........
...........
...........