CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMarian Gawalewicz

Marian Gawalewicz · Modernismo

Nocturno

polaco

Noc spadła głucha, bez gwiazd i miesiąca —

W burzanach nawet wietrzyk nie szeleśnie,

Nad wodą wierzba zeschłe liście strąca,

Lub śpiące ptaszę zamajaczy we śnie....

Zda się, że kwiatów słychać oddech cichy

Przez zatulone płynący kielichy.

Brzegiem jeziora dwa złączone cienie

Suną się zwolna pośród drzew gromady —

A ciszę mąci lekkie głosu drżenie,

Co się podstępnych fal obawia zdrady —

Słowa, jak rosa spadają w toń ciemną

I niosą spowiédź miłości tajemną:

— „Luba“ — świat nocy oponą spowity,

Cicho śpi teraz.... Daj mi dłonie obie!...

Rankiem tak szliśmy przez łąk malachity —

Te same drzewa kłaniały się tobie,

Te same ptaki, co tam śpią — dziś rankiem

Nad twoją głową wzlatywały wiankiem,

Jakbyś ty z niemi na gniazdku siadała —

Albo téż była tych ptasząt kochanką,

Że aż mnie zazdrość o te ptaki brała....

Pomnisz, pagórek woniał macierzanką

I z łąk przecudne dopływały wonie —

Więc na pagórku usiadłaś, na tronie —

A jam ci znosił w podarku klejnoty:

Szafir bławatów i maków rubiny

I brylantami lśniący jaskier złoty —

Pęki korali z rumianéj kaliny

I szmaragdowe liście, a na berło

Wysmukłą lilję białą — z rosy perłą.

Sam u twych kolan, niby paź nieśmiały,

Chyliłem czoło przed twym majestatem,

Pytając z żalem, dlaczego świat cały,

Ziemia i niebo nie jest tylko kwiatem,

Aby go zerwać mogły moje dłonie

I u stóp twoich położyć przy tronie....

Słońce, snać taką myśl grzeszną spostrzegło, —

Bo aż się całe żarem rozpaliło

I na najwyższy szczyt nieba wybiegło —

Rażąc nas ciągle swoich grotów siłą;

Lecz tobie jakaś lipa przygarbiona

Cienistym płaszczem okryła ramiona.

Niech jéj Bóg za to nie daje okwitać!...

Ale od śnieżnych kwiatów dotąd siwa,

Niech opowiada, gdy ją zechcą pytać,

Że pod nią — kiedyś, tu.... para szczęśliwa

Wyznała sobie serc swych tajemnicę

I ją za marzeń miała powiernicę....

Albo niech lepiéj schylona starucha

Milczy i w sobie swą opowieść chowa —

Świat takich zwierzeń dziś nieszczerze słucha,

A gdy je późniéj rozstrzępi na słowa

I na wiatr rzuci, by leciały echem,

To jak kwiat z ostem — pomięsza ze śmiechem!

Pod cieniem nocy, tu od ludzi zdala

Możemy śmiało rozmawiać oboje,

Chyba nas zdradzą drzewa, wiatr, lub fala!...

To złóż na usta wszystkie słowa twoje

I pozwól zdjąć je ustami mojemi,

Aby nas nic już nie zdradziło ziemi.

Cóż?... milczysz?... Luba, w twojéj drobnéj dłoni

Odpowiedz taka nieśmiała i drżąca —

Czuję rumieniec tu — na twojéj skroni!“...

Noc była głucha, bez gwiazd i miesiąca

I zalewałyrozlewały woń kwiatów kielichy —

I daléj płynął miłości szept cichy....

Sigue explorando

Por su autor
Marian Gawalewicz · 95 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Nie wiem sam!O świcie (Gawalewicz, 1889) →

Expediente

Autor
Marian Gawalewicz
Título
Nocturno
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-nocturno--marian-gawalewicz-9c28e8
Cita recomendada
Marian Gawalewicz, «Nocturno», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-nocturno--marian-gawalewicz-9c28e8.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.