CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaZygmunt Krasiński

Zygmunt Krasiński · Romanticismo

Niewymarzona, a cudowna

polaco

Z

Na ustach moich drgał śmiech żartobliwy,

Ludzie go mieli za radości znamię —

Ludzie mówili: „Jaki on szczęśliwy!”

Jam tylko wiedział, że ten śmiech mój kłamie

Tak długom błądził na życia pogrzebie,

Nie znałem duszy, coby mnie pojęła —

Anim jej szukał, aż spotkałem ciebie,

Równie samotną, żądza mnie zdjęła

Jeszcze raz w życiu spojrzeć w twarz anioła:

Jeszcze raz w życiu, nim zamknę powieki,

Nim darń cmentarzy dotknie mego czoła

Wyrzec do ciebie: „Teraz i na wieki.“

Znów czuję węża, który mnie oplata

Znów czuję Boga, który mnie porywa —

Sen śmierci znika, a w obszarach świata.świata,

Hymn wniebowstąpień zewsząd się odzywa!

...............

Jakaż to przestrzeń zielona podemną?

Jakież sklepienie błękitu nademną?

Wszystkiemi marzeń zasiane tęczami,

Wszystkich aniołów zasute skrzydłami..

Słońc, gwiazd, księżyców okryte rojami!

...............

...............

Znów serce bije, to wiosna nadchodzi —

Słyszę śpiew ptaków i czuję woń róży —

Bujam po morzu — gdzieś w skrzydlatej łodzi

Wody tak ciche, ach, nie będzie burzy.

Żagiel mój biały jak sztandar powija,

Przestwór lazuru ciągnie się przedemną,

Ta, którą kocham może płynie zemną,

Może w jéj duchu mój duch się odbija? —

Może, gdy patrzy na te śliczne fale

Głos tajemniczy szepcze jej do ucha

Spowiedź méj duszy, i wszystkie me żale...

— Tylko czyż ona tego głosu słucha?

A może teraz, gdy oczy zwróciła,

A jam me czoło pochylił w cierpieniu

Mówić coś chciała — lecz nic nie mówiła —

Rękę jéj tylko ścisnąłem w milczeniu. —

Czyż to nie widmo, które ja stworzyłem?

I w chwili natchnień sam wywiodłem z siebie?

Nie! tej postaci ja nie wymarzyłem!

Ona przez Boga wymarzona w niebie!

I tu na chwilę tak krótką zleciała,

Jak anioł siadła przy mej łodzi sterze;

Ach, gdyby tutaj na wieki została!

Śmiejcie się wiatry, że ja w szczęście wierzę!

Śmiejcie się fale, lecz płyńcie powoli,

Żaglu mój biały nie pędź tak po brzegu.

Ten dzień mi jeszcze nie jest dniem niedoli,

I chciałbym wstrzymać jego chwile w biegu!

Gdy lądu dotkniesz, ona zaraz wstanie

I powie: „Żegnaj, bo wracam wśród ludzi!“

Cóż mi na świecie w tej chwili zostanie?

Niech więc mnie jeszcze ta chwila nie budzi!..

Niech jeszcze marzę, że mi ten dzień bogi

Na zawsze dali — że na wód krzysztale,

Zlały się razem losów naszych drogi

By płynąć w wieczność razem jak te fale!

...............

Jutro dopiero niech będę przeklęty!

Niech gwóźdź jej dłonią z piersi mi wyjęty

Padnie znów ostrzem i piersi przebije!

Niech jędza nudy, która we mnie żyje

Mózg mój wydrąży na otchłań piekielną

Jak śmierć wystygłą — jak czas nieśmiertelną. —

Lecz jutro — jutro, a nie teraz Boże!

Tej reszty życia będę bronił wściekle —

Rozpacz mnie jutro czeka w mojem piekle,

Zostaw mi dzisiaj to błękitne morze!

Sigue explorando

Por su autor
Zygmunt Krasiński · 37 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Nie wrócę już!Noc letnia (Krasiński) →

Expediente

Autor
Zygmunt Krasiński
Título
Niewymarzona, a cudowna
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-niewymarzona-a-cudowna--zygmunt-krasinski-e7f1ee
Cita recomendada
Zygmunt Krasiński, «Niewymarzona, a cudowna», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-niewymarzona-a-cudowna--zygmunt-krasinski-e7f1ee.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.