Niedorosły chłopczyna wygląda jak dziecię,
Nim mu wywiedzie zęby pierwsze siedmiolecie,
A który drugie siedem lat przeżyje, taki
Już bliskiéj dorosłości okazuje znaki;
Po trzeciem siedmioleciu rozrasta się młody,
I meszek obsypuje młodzieńcze jagody,
Lecz czwarte siedmiolecie jest zwykle najlepszém
Mężczyzna wtedy męstwem celuje najkrzepszém,
W piątem już mąż dojrzały w ślubny wchodzi związek,
I wychowania dzieci bierze obowiązek,
W szóstém doskonałości pragnie najgoręcéj,
A czynów lekkomyślnych niepopełni więcéj,
W siódmém on siedmioleciu jaśnieje wymową,
W ósmym jasnym rozsądkiem i nauką zdrową,
W dziewiątym czynny jeszcze, lecz już mniéj ochoty
Ma do nauk, wymowy i do męzkiéj cnoty,
Kto nakoniec dziesiąte skończy siedmiolecie,
Czas pomyśleć o śmierci, a przestać o świecie.