Tu przed gwiazdami cichymi na niebie
Sam i samotny wspominałem ciebie.
Gdy nad piekielną otchłań Wezuwiusza
Zszedł księżyc srebrną hostią na błękicie
W goryczym dumał, że jest nędzne życie,
Kraterem serce, a księżycem dusza.
I gdy z krateru powiał kwef żałobą,
Płakałem za tobą.