CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaLeonard Sowiński

Leonard Sowiński · Modernismo

Najemnica (Szewczenko, tł. Sowiński, 1882)

polaco

Był sobie dziad i baba.

Od dawien dawna w gaju po nad stawem,

Ustronnie w futorku mieszkali,

Jak dziatek dwoje,

Wszędzie oboje.

W dzieciństwie razem jagnięta pasali,

A potem pobrali się,

Dobytku doczekali się,

Kupili futor, staw i młyn,

Ogródek w gaju założyli,

Pasiekę sporą zgromadzili, —

Wszystkiego mieli w bród.

Lecz Bóg nie obdarzył dziatkami,

A tutaj śmierć za plecami.

Któż na starość ich przygarnie

Pocieszy, usłuży?

Kto zapłacze, kto pochowa,

Kto wspomni o duszy?

Kto poczciwie odziedziczy

Dobro przysporzone?

Kto ich wspomni słowem wdzięcznem,

Jak dziecko rodzone?

Ciężko dzieci pielęgnować

W ubożuchnych chatach,

Ale stokroć gorzej starzeć

W bogatych komnatach;

Starzeć, starzeć i umierać,

I porzucić mienie

Ludziom obcym, obcym dzieciom,

Na śmiech i strwonienie.

I dziad i baba raz w niedzielę,

W koszulach bialutkich, aż miło

Na przyźbie oboje siedzieli.

Słoneczko na niebie świeciło,

I ani jednej chmurki, — cicho

I lubo, jak w raju.

Schowało się w sercu gdzieś licho,

Jak zwierz w ciemnym gaju.

W raju takim, czemuż starym

Serce posmutniało?

Czy się dawne jakie licho

W chacie odezwało?

Czy wczorajsze, zadławione,

Znów się poruszyło?

Czy zaledwie wykluwa się —

I raj zachmurzyło?

Nie wiem ja o czem dumają

Starzy, chyląc sędziwe skronie.

Może się już wybierają

Do pana Boga,

I myślą: daleka droga?

Kto to im dobre zaprząże konie?

„Kto nam Naściu, zamknie oczy?

Kto to nas pochowa?“ —

„I ja niewiem... Dawno to już

Waży moja głowa,

Aż im smutno; sami jedni,

Co dzień starzejemy,

A nie wiemy jeszcze, komu

Dobro przekażemy.“ —

„Posłuchajno!.. czekaj!.. słyszysz?..

Coś tam za wrotami

Jak dzieciątko płacze!.. słyszysz?

Biegnijmy!..“ —

„Bóg z nami!“ —

„Wszak mówiłem, że coś będzie“.

Razem się zerwali,

Biegną do wrót i w milczeniu

Nagle postawali.

Patrzą: tuż koło przełazu

Leciutko spowite

Dziecko leży, nowiuteńką

Świteczką okryte.

Ach! to matka spowijała,

I matka okryła

Na dzień letni, świtką lnianą!..

Patrząc się, modliła

Para siwa. A dzieciątko,

Jak gdyby błagało,

Z upowicia ku obojgu

Rączki wyciągało

Drobniuteńkie... i zamilkło,

I już tylko kwili,

A nie płacze.

— „A co Naściu,

Cośmy to mówili?

Ot i szczęście, ot i dola!

Widzisz, Bóg łaskawy!...

Bierz go prędzej, bierz, spowijaj,

Widzisz, jaki żwawy!

Nieś do chaty, ja zaś na koń,

Zwinę się z kumami

W Horodyszczach...“ —

Dziwnie jakoś

Dzieje się tu z nami!

Jeden syna rodzonego

Wypędza, przeklina;

Inny świeczkę za grosz krwawy

Kupuje, chudzina,

I stawia ją przed obrazem

Z modlitwą i łzami —

Nie ma dziatek!.. Dziwnie jakoś

Dzieje się tu z nami?

Aż trzy pary kumów, starzy

Z radości zwołali,

I ochrzcili, nie zwlekając,

I Markiem nazwali.

Rośnie Marko. Ci nie wiedzą,

Jak i gdzie go sadzać;

Co z nim robić, gdzie położyć

I jak mu dogadzać.

Rośnie Marko. Rok już mija...

W roskoszy opływa

Krówka dojna, karmicielka.

W tem, raz, czarnobréwa

Białolica, młoda, hoża,

Przyszła mołodyca

Na futorek ten szczęśliwy,

Jako najemnica.

— „Cóż? weźmiemy, Naściu?.. dobrze?“

Pyta starowina.

— „A weźmiemy... starzyśmy już,

Słabi, — a dziecina,

Choć to ono i podrosło,

Ale zawsze trzeba

Tuptać jeszcze koło niego.“ —

„I ja wiem, że trzeba,

Bo ja także część roboty

Miałem, chwała Bogu...

Poddeptałem się. Więc dobrze:

Cóż weźmiesz, niebogo,

Na rok, czy jak?

— „Tak, co dacie.“

— „Nie! ty licz gdy płacą;

Trzeba, doniu, liczyć pieniądz

Zarobiony pracą,

Bo jak ludzie powiadają:

Nie licząc, nie mamy,

A więc może tak, niebogo:

My ciebie nie znamy,

Ani ty nas. A pomieskasz,

Rozpatrzysz się w chacie,

Rozpoznamy i my ciebie; —

Wtedy o zapłacie

Pomówimy, czy tak?“

— „Dobrze.“

— „Więc rozgość się w chacie.“

Zgodzili się. Mołodyca

Rada i wesoła,

Jakby pana poślubiła,

Zakupiła sioła...

Czy to w chacie, czy na dworze,

Czy koło bydlątka —

I wieczorem i do świtu,

A koło dzieciątka

Tak i ślęczy, niby matka,

I zawsze jej mało:

To go czesze, myje, niańczy,

To koszulkę białą

Co dzień boży chłopcu wkłada;

Śpiewa mu, swywoli,

Wózki robi, a w niedzielę

Z rąk wziąć nie pozwoli.

Dziwują nie staruszkowie,

Błogosławią Boga,

A bezsenna najemnica

Co wieczór, nieboga,

Dolę ciężką swą przeklina.

Gorżko, gorżko płacze;

Lecz nikt tego nie posłyszy,

Nikt łez nie zobaczy,

Oprócz Marka maleńkiego;

Lecz on nie wie tego,

Dla czego to najemnica

Łzami zlewa jego;

Nie wie, za co go tak Hanna

Pieści w każdej chwili, —

Sama nie zje, nie wypije,

A jego posili.

Nie wie Marko, jak w kołysce,

Nie raz o północy,

Gdy on ocknie się, poruszy, —

Ta zaraz, jak z procy,

Przyskoczyła, przeżegnała,

Okrywa, kołysze;

Z drugiej izby słyszy ona,

Jak dzieciątko dysze.

Zrana Marko do swej niani

Rączkami się zrywa,

Niestrudzoną najemnicę

Mamą już nazywa...

Nie wie Marko... Rośnie sobie,

Dziecina szczęśliwa!

∗ ∗

Chodź no bliżej, nie lękaj się.“

Marko się nachyla

U wezgłowia najemnicy.

Chora się wysila:

„Spojrzyj na mnie... Widzisz Marku

Jakem ja zmarniała?

Ja nie Hanna, najemnica,

Ja...“

I oniemiała.

Marko płacze... Zwolna oczy

Znów się otworzyły;

Pilnie, pilnie popatrzyła,

Łzy się potoczyły...

„Przebacz Marku! W cudzej chacie

Cała służba moja —

To pokuta... Przebacz synu,

Ja — ja — matka twoja!“

I zamilkła.

Padł mój Marko

Aż ziemia zadrżała —

Zemdlał. Ocknął się do matki:

Lecz matka już spała!

Leonard Sowiński.

Sigue explorando

Por su autor
Leonard Sowiński
Dónde vive
La Biblioteca

Expediente

Autor
Leonard Sowiński
Título
Najemnica (Szewczenko, tł. Sowiński, 1882)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-najemnica-szewczenko-t-sowinski-1882--leonard-sowinski-ee8d36
Cita recomendada
Leonard Sowiński, «Najemnica (Szewczenko, tł. Sowiński, 1882)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-najemnica-szewczenko-t-sowinski-1882--leonard-sowinski-ee8d36.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.