CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWiktor Gomulicki

Wiktor Gomulicki · Modernismo

Nad brzegiem morza i nieskończoności

polaco

W nadmorskim mieście, kupieckiem, gwarliwem,

Błądzimy, milcząc, mgłą oblani szarą;

Gmach każdy sennem zdaje nam się dziwem,

Każdy przechodzień zdaje nam się marą.

A tam, gdzie okręt śniegi pian rozgarnia,

Nie wiemy: księżyc świeci, czy latarnia?

Jedno nam jasne: żeśmy rozkochani,

I że pierś nasza oddycha rozkoszą...

Nikt nas spojrzeniem ciekawem nie rani,

Śmiechy niczyje czaru nam nie płoszą,

I miedzy tłumem, co ślepy i głuchy,

Obcy tłumowi, błądzimy jak duchy...

Te, za mgły gazą bielejące plamy.

To wyprężone lotnych żagli płótna...

Ach! morze zgadło, że my się kochamy!

Lecz czemu jego melodja tak smutna,

I czemu białe widziadła tak straszą? —

Czy morze trwoży się radością naszą?

Błądzimy senni, jakby z ciał wyzuci,

Słuchając w cichem zmysłów upojeniu,

Jak wrzawa miasta z wrzawą fal się kłóci,

Jak parostatek ryczy w oddaleniu,

Jak skrzypią liny przy masztach i kółka,

I majtek śpiewa w chmurach jak jaskółka.

Wszystkie te głosy zewnętrznego świata

Przychodzą do nas z jakiejś wielkiej głębi;

Gwar to się zbliża, to znowu od lata,

Nakształt krążących nad chatą gołębi

I z natężenia przechodząc wciąż wpisze,

Rytmem swym śpiewnym do marzeń kołysze.

A w tych marzeniach jesteśmy ptakami,

Które na ziemie patrzają z wysoka...

Szlak swoich lotów wykreślamy sami,

Słuchając zachceń serca albo oka;

Dziś po nad chłodną Bałtyku topielą,

Jutro, gdzie orły gniazda sobie ścielą...

Mgły gęstniejącej biała, mokra fala

Zatapia domy, gasi księżyc złoty;

Lecz, im się bardziej świat od nas oddala,

Tem bliższe siebie są wasze istoty;

Chwilami, patrząc na światła, co bledną,

Zda się nam, żeśmy nie dwoje lecz jedno...

Święte złudzenie! Czyż się w niem nie mieści

Zachwyt najwyższy i siła i szczęście?

Ach! człowiek doszedł głównej bytu treści

Przez takie duchów cudowne zamęźcie;

I niech się jak chcą dni jego wypełnią,

On już szczęśliwy — bo żył życia pełnią.

............

Czy taka chwila jeszcze się powtórzy,

Wplatając złoto w dni powszednich przędzę?

O, tak! — lecz będzie to już kres podróży,

Meta, gdzie kończą się życiowe nędze,

Otchłań, zkąd wrócić już niema sposobu —

Dusz wszystkich jedność — z tamtej strony grobu.

Sigue explorando

Por su autor
Wiktor Gomulicki · 196 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Na zgliszczach (Gomulicki, 1866)Najniestrawniejsze →

Expediente

Autor
Wiktor Gomulicki
Título
Nad brzegiem morza i nieskończoności
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-nad-brzegiem-morza-i-nieskonczonosci--wiktor-gomulicki-1961c6
Cita recomendada
Wiktor Gomulicki, «Nad brzegiem morza i nieskończoności», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-nad-brzegiem-morza-i-nieskonczonosci--wiktor-gomulicki-1961c6.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.