CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaRoman Zmorski

Roman Zmorski · Romanticismo

Na zwaliskach zamku w Czersku

polaco

Po nagiem polu mgła się kłębami przewala —

Po nagich ścianach gór dziko gra wiatr jesienny —

Drży dźwiękami srebrnymi białej Wisły fala —

Z po za czarnych szmat chmur wyjrzał miesiąc promienny.

I z grubej wieczornej pomroki, zarazem

Wybiegły trzy bliźnie, odwieczne wieżyce;

Jak klątwy potężnej tajemnym wyrazem

Zwołane trzy stare siostry-czarownice.

Olbrzymie postacią — silne krzepkiem ciałem,

Choć wieki w niem zmarszczki głębokie wygniotły —

Na czole, od żarów słońca ogorzałem,

Z dzikich chwastów sobie korony zaplotły.

I czarnemi się na mnie oczyma patrzały,

I ponurem się ze mną milczeniem witały.

A na to powitanie, żałosne, milczące,

Krew się młoda w mych żyłach płomieniem zażegła,

I rozhukana serce całe zabiegła,

I łzy do oczu pocisnęły się lśniące.

W uszach zadźwiękły miecze i srebrne puhary,

I pieśni rycerskie, i biesiadne gwary.

Zabłysły pancerze i hełmy stalowe,

I mężów postaci, wyniosłe, marsowe.

I trąby zagrały — rumaki zarżały —

Chwila — i wszystko przeszło! wszystko pierzchło zdradnie!

I znowu cisza głucha. Tylko w dole, na dnie

Cienistego wąwozu, białych wód głębinie,

Jak niegdyś, w dniach chwały, nucą pieśń ruinie.

Tylko młodego dębu krzew sierocy,

Na starej baszty wierzchołku samotnym,

Widny, niby chorągiew, na bladem tle, nocy,

Szeleści, wiatrem miotany wilgotnym.

I nagle dziwaczna, szalona, zuchwała

Myśl-żądza mi w głowie i sercu zawrzała:

Na baszty olbrzymiej wybiegły szczyt wnijść,

I w pamiątce z niego zerwać dębu liść.

I wnet dłońmi chciwemi, po szczerbatym murze,

Po czarnych szczelinach, darłem się ku górze.

Zobaczył to wicher — co gdzieś tam bałwany

Mgły gonił po polu — i przybiegł zdyszany,

I zawył mi w ucho:

»Gdzież pniesz się to? gdzież?

Od wieku nie dotknął nikt skroni tych wież

Mnie tylko całować wolno ich rumieńce,

I objąć ich szyje, i pieścić ich wieńce.

Wam, karły, zostało czołgać się po ziemi,

U stóp mych kochanek, i korzyć przed niemi.

Hej! dalej mi stąd! Na ziemię mi wnet!

Lub ci o kamienie pogruchoczę grzbiet«.

Lecz ja, nie słuchając, po szczerbatym murze,

Po czarnych szczelinach, darłem się ku górze.

Wiatr wtedy zaryczał i z gniewu się wściekł:

Ostrymi kleszczami za dłonie mnie rwał,

I twarz moją zimnem, niby mieczem, siekł,

I w oczy wilgotną zawieją mi plwał.

I w potężne ramiona swoje

Olbrzymią basztę chwycił w pół.

Chciał, jak nić, zerwać ją we dwoje

I wraz ze mną runąć nią w dół.

Lecz gdy on się tak próżno silił, ja stanąłem

Na szczycie już — z gwiazd koroną nad głową —

I ułamałem gałązkę dębową,

I nią, jak berłem, skinąłem.

A jako na skinienie czarodziejskiej laski,

Wicher zajęczał — i skonał w niemocy —

I po czarnym całunie nocy

Nadsłoneczne polały się blaski.

I olśniony ich zorzą, uroczą, tajemną,

W całym swoim ogromie, od końca do końca,

Obszar ojczystej ziemi, jak przed okiem słońca,

Jednym wielkim obrazem rozwinął się przede mną.

Błyszczą szerokie jezior, rzek zwierciadła —

Zielenią strojne kąpią się w nich brzegi —

Wzbiegają w niebo stromych gór szeregi —

Ciemnieją wieńce lasów, jak mroczne widziadła.

Sigue explorando

Por su autor
Roman Zmorski · 11 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Modlitwa napisana dla Karola LevittouxNad Wisłą (Zmorski) →

Expediente

Autor
Roman Zmorski
Título
Na zwaliskach zamku w Czersku
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-na-zwaliskach-zamku-w-czersku--roman-zmorski-509450
Cita recomendada
Roman Zmorski, «Na zwaliskach zamku w Czersku», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-na-zwaliskach-zamku-w-czersku--roman-zmorski-509450.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.