CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Na zgon poezyi

polaco

Nie! nie umarła, jak to próżnie głoszą,

Ta jasnych krain pani i królowa,

Co serca ludzkie napawa rozkoszą;

Żaden ją grabarz pod ziemię nie schowa,

Nie stłumi natchnień, które pierś jej wznoszą,

Nie skazi wdzięku cudownego słowa:

Bo nim ją w piasku mogilnym pogrzebie,

Już z nową jutrznią zabłyśnie na niebie.

Ci, którzy mówią ciągle o jej zgonie,

Czyliż nie wiedzą, że ma żywot wieczny

W piersiach ludzkości i w natury łonie?

Że się odnawia w jasności słonecznéj,

W ogniu młodości, co wieczyście płonie.

..................)

I czarodziejsko w jeden węzeł splata

Marzenia ludzi z pięknościami świata?

Czyliż nie wiedzą, że ona jest wszędzie

Rozlaną w całej błękitów przestrzeni;

Że ciemnych jaskiń przenika krawędzie

I świeżym liściem w gruzach się zieleni;

A choć zużyte porzuci narzędzie,

Choć dawne swoje koryto odmieni,

To w nowych myślach, uczuciach lub czynie

Naprzód z wezbranym prądem życia płynie.

Na cóż więc trwoga o jej przyszłe losy?

Czyliż zabraknie wiosennych błękitów?

Czyliż zabraknie łez ożywczej rosy,

Snów bohaterskich, miłosnych zachwytów?

Czyliż ucichną tajemnicze głosy

Stłumionych pragnień i rozpaczy zgrzytów?

I czyliż wszystko w nicość się rozwieje,

Co żywi całych pokoleń nadzieje?

Nie! nic nie zginie z uczuć przędzy złotej,

Choć wzór powolnej ulegnie przemianie —

Zawsze tak samo młodych skrzydeł loty

Wzbijać się będą nad ciemne otchłanie,

Zawsze te same słowicze tęsknoty

I żądza szczęścia ta sama zostanie

I sercom ludzkim śpiewną da wymowę, —

Dźwięki tak znane, a tak wiecznie nowe.

Niewczesne wasze żale, o wróżkowie,

Co nieśmiertelnej śmierć wróżycie pewną!

Ona się w martwem nie zamyka słowie,

Nie jest zaklętą w marmur ani w drewno,

Lecz ma sklepienia niebios za wezgłowie,

A na usługi sfer harmonię śpiewną,

I rządzi z góry sercem niewolnika:

Jak chce zstępuje — i kiedy chce znika.

Ona żyć będzie, choć jej oddźwięk zgłuchnie

W lutniach śpiewaków i sercach słuchaczy;

Ona w grobowem przechowa się próchnie,

Przetrwa mrok zwątpień i burzę rozpaczy

I świeżym ogniem w przyszłości wybuchnie;

I znowu świat ją schodzącą zobaczy

Biorącą berło, by rządzić wszechwładnie,

I znów z miłością do nóg jej upadnie.

Ta trumna, którą do grobu składacie,

Zawiera tylko kształt jej już przeżyty, —

Uwiędłe kwiaty na jej ślubnej szacie,

Woń znikającą, lutni dźwięk rozbity.

Wolno wam płakać po kochanki stracie,

Co w was młodzieńcze budziła zachwyty,

Ale nie wolno orzekać — że ona

Dla serca ludzi na zawsze stracona.

Wy się nie troszczcie o nią, — o wróżbici!

Bo ona w piasku mogilnym nie leży,

Lecz dawnych marzeń potargane nici

Przerabia w ciszy na strój inny, świeży,

W którym znów serca stęsknione zachwyci

Nowych kochanków i nowych rycerzy.

Nie płaczcie nad nią — bo ona w obłoku

Na chwilę tylko uszła ludzi wzroku.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Na przedpiekluNapad na Parnas →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Na zgon poezyi
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-na-zgon-poezyi--adam-asnyk-e3107c
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Na zgon poezyi», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-na-zgon-poezyi--adam-asnyk-e3107c.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.