CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaEugeniusz Małaczewski

Eugeniusz Małaczewski · Vanguardias / s. XX

Na Atlantyku

polaco

Są takie chwile, cudne, choć powszednie,

kiedy się serce ni cieszy, ni smęci,

lecz tak, jak wszystko naokół, bezwiednie

bije olbrzymiem, jak ocean, tętnem. —

Miałem te chwile. Iżby nie zanikły,

lecz by się stały wspomnieniem pamiętnem,

niechaj ich urok opowie wiersz zwykły,

który układam sobie dla pamięci.

Po rozpląsanej Atlantyku głębi,

od nieba nisko, a od lądu zdala,

płynie mój okręt. Z pod steru się kłębi

i wstecz z pod wody wysnuwa się fala

malachitowa, zielona przejrzyście,

okryta piany serwetą dziurawą..

Szum nieustanny wre wśród wód, jak liście,

gdy o burt statku uderzą swą ławą.

Spoglądam przed się — na prawo — na lewo —

wszędy horyzont ma wodę w swem kole;

a naszych masztów gołolistne drzewo

w pośródku koła, jak na krągłym stole,

buja się, kreśląc po powietrzu krzyże

i esy, nagłe, jak chybki lot mewi.

Patrzę na fale... Jak wicher są chyże...

Z niczego fala taka się wykrzewi,

wydmie się gniewnie i, chybocąc, płynie,

a szczyt jej złamie się i kurzem bryzga,

aż się rozchwieje nagle na głębinie...

I na jej miejscu już inna się ślizga.

Na fale patrzę: jednakie jak gdyby,

a takie różne... Jedna jest podobna

do szklanej, wiatrem wydmuchanej szyby;

druga, płynąca od innych z osobna,

lewjatanowym wydłuża się skrętem;

inna — zielenią znów stoży się w sobie,

aby się rozpaść, rozprysnąć ze szczętem — —

A wnet już nowa na pustym jej grobie

wyrasta żywym garbiskiem, pagórem...

Patrzę na fale — idą wszystkie do mnie,

rwącym się, w pianie zaszarganym sznurem,

taneczne, szumne i tęskne ogromnie....

I w tem patrzeniu na to wód zjawisko

tak zapamiętać się można i ulec,

jakby się miało przed wzrokiem ognisko,

co kwiatem ognia odsuwa hamulec,

zamykający wyobraźnię klamrą...

Wy czar ten znacie... W samotne wieczory,

gdy światła w cieniach fijołkowych zamrą, —

złociste kwitną w kominach jęzory....

Patrzeć w nie można długo, jak w obłoki,

a zaś w obłoki tak długo, jak w fale,

w te morskie fale....

A lot mew szeroki?

Mew, które skrzydłem nie ruszają wcale,

a po powietrzu, jak wzrok się przenoszą?

Okręt na fali kołysze się miękko,

ja godzinami z radosną rozkoszą

patrzę na mewy... Zda się, że ich ręką

można dosięgnąć... Każda się lazurzy

z pod spodu śnieżnie, a z wierzchu pokostem

oksydowana jest srebrnym... Gdy wnurzy

w wodę pierś, skrzydła zaś rozpostrze mostem

od szczytu jednej aż do drugiej fali, —

Morze odtrąci ją wraz z kiścią piany,

Więc znów, jak wprzódy, lotem się zuchwali....

I wzrok mój, śmigiem ptasim opętany,

nie wie, co ptak jest, a co — okwit fali!...

Mewy i fale — fale i mew loty —

patrzę i słucham — Atlantyk dokoła...

O burty pluszcze szum... jest jak nawroty

piosenki wiecznej, której nikt nie zdoła

śpiewać, prócz Morza.... Jedyna to chwila,

kiedy się serce ni cieszy, ni smęci,

lecz się ku falom, jak mewa, nachyla

i samo sobie śpiewa ku pamięci....

Sigue explorando

Por su autor
Eugeniusz Małaczewski · 29 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Motyle (Małaczewski)Niezłomni →

Expediente

Autor
Eugeniusz Małaczewski
Título
Na Atlantyku
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-na-atlantyku--eugeniusz-maaczewski-9f7d6d
Cita recomendada
Eugeniusz Małaczewski, «Na Atlantyku», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-na-atlantyku--eugeniusz-maaczewski-9f7d6d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.