CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Muzykanci (Kasprowicz, 1926)

polaco

Ode wsi się włóczą do wsi,

Prawie-że już od tygodnia,

Przed każdą stają chałupą

I budzą ludzi już do dnia.

Zbudzili i mnie kiedyś rano.

Nim słońce się wzbiło w niebiosy:

„Wstańcie wędrować z nami

Jednakie wypadły nam losy!“

Posłuszny wstaję i idę,

Przyglądam się orszakowi:

Ten ma basetlę, ten skrzypce,

Ten się na dudach słowi!

Zmęczeni spoczęli pod karczmą:

„Hej, otwórz nam, panie Pietrze!

Nie dobrze jest grajkom zmęczonym

Tak wyczekiwać na wietrze.

Coprawda, jest słońce na niebie,

Powoli się wzbija nad lasem,

Lecz dla nas milsze to słońce,

Co świeci za Waszym szynkfasem.

Ta piękna Wasza dziewczyna

I ten kieliszek wódki,

Który nam poda ona,

To leki najlepsze na smutki.

A smutek jest i u grajków:

Los na każdego się sroma,

Jeno że nas on za gardziel

Obiema chwycił rękoma.“

Przyglądam się bliżej mym grajkom,

Snać same dziady w ich kole:

Ten zawiniętą ma głowę,

Ten wielkie guzy na czole.

„Wiecie, byliśmy kiedyś

Na Kubusiowym ślubie:

Ten sobie zalał pałkę,

Temu zmąciło się w czubie.“

„I cóż się stało?“ „Czekajcie,

Zaraz się wszystko wyświetli:

Ten chciał na moich grać skrzypcach,

A ten na jego basetli.

Ten znów się zerwał i krzyczy:

„ „Zagrajcie na mojej dudzie!

Niema co z tymi się liczyć.

Toć to zwyczajni są ludzie.“ “

„Wnet w jego rękach me skrzypce,

W mej gębie cudza jest fletnia,

Wszczął się ogromny rumor,

Rumor wesele uświetnia.

Wzięli się goście do szklanek

I do butelek się wzięli

Na jednym z nas się skrupiło:

Umarł ubiegłej niedzieli!

Wracamy z jego pogrzebu,

Weselni grajkowie niezdarni,

Jak grać, to grać, na weselu,

Czy też pod ścianą trupiarni.

Ha, może też i na twoim

Zagramy kiedyś pogrzebie:

Nie szkoda naszego grajka,

Nie szkoda będzie i ciebie.“

Stanęli przed karczmą grajkowie:

„Hej! Otwórz nam, panie Pietrze!

Niedobrze jest grajkom zmęczonym

Tak wyczekiwać na wietrze!

Coprawda, jest słońce na niebie,

Powoli się wzbija nad lasem,

Lecz dla nas milsze to słońce,

Co świeci za Waszym szynkfasem.“

Do Pietra i ja z nimi razem,

Bo któżby się oparł czeredzie

Wędrownych grajków, wesołych,

Chociaż są w smutku i biedzie.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Mróz (Kasprowicz, 1912)My — przeżyci?... My, jak kwiaty →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Muzykanci (Kasprowicz, 1926)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-muzykanci-kasprowicz-1926--jan-kasprowicz-0a44a5
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Muzykanci (Kasprowicz, 1926)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-muzykanci-kasprowicz-1926--jan-kasprowicz-0a44a5.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.