Mrówki a to gospodynie:
Głodnemi nigdy nie były.
Raz one zimą przy jednej choinie
Proso na słońcu suszyły;
Deszcz je był jakoś zamoczył
Konik tam polny przyskoczył;
A że był srodze zgłodniały.
Prosił, żeby mu zjeść trochę dały.
„A czemuś — rzekną — letniego czasu
„Nie sprawił sobie zapasu?“
Czasu — odpowie — nie miałem,
„Bo całe lato
Śpiewałam“.
Mrówki jemu na to:
„Coś wyśpiewał latem,
„Zimą poskakuj zatem“.