Przez byt nasz ziemski, w szarej mgły obłędzie,
Suniemy nikłe cienie.
Któż schwyci trwania mgnienie —
Gdy się z przyszłością przeszłość styka wszędzie?
Więc snadź, obecność, gdzieś, lecz nie tu, będzie
Istniała nieskończenie.
Tak kiedy każdy naszej błysk źrenicy,
Wieczność w dwie równe części w pół przecina,
Błogosławiona będzie to godzina,
Gdy, jako prawi śmiertelnicy,
Spotkamy wzrok tej bladolicej,
W którym jest Wiedza jedyna.