Gdy was nudzi niepozbycie
Pątnik, strojny na przemiany
W śmiechu szych i prawd łachmany,
To się temu nie zdziwicie —
Bo on był przez całe życie
Tańcem Śmierci opętany.
Ach! Uwierzcie jego mowie:
Już on czuł się od kolebki
Nie swój — choć pozornie krzepki.
Więc czyż dziwno, że kto powie:
— Niech ci będzie śmierć na zdrowie —
Gdyś jej oddał wszystkie klepki!