Nie chodź po różach stopą bosą,
Ni też je gołą zrywaj ręką —
Gdyż się ich cierni strzeż, panienko!
Raczej się zdala, z ranną rosą,
Ciesz, gdy ci one woń swą niosą
W twój cichy pokój, wprost w okienko.
Są rękawiczki, co dłoń chronią
Od nazbyt czułych serc przyjaźni,
Są pantofelki, najwyraźniej
Na to, by mąż je miał nad skronią.
Róża ma woń — lecz niech cię po nią
Bez broni sięgać chęć nie draźni.