Nie był on nigdy duży,
I nawet w skromnej dali
Tam zawsze stał, gdzie mali.
A jednak dola tak mu służy,
Że się stał jednym z owych, którzy
Strychulcem w łeb dostali.
Więc choć znów zapadł w mrowie,
Cieszy się, że w tym gminie
Może nie całkiem zginie.
Bo nuż kto kiedy obces powie:
— Co też ten człowiek mógł mieć w głowie,
Że aż wziął po czuprynie?