CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaIgnacy Krasicki

Ignacy Krasicki · Romanticismo

Małżeństwo (Krasicki, 1830)

polaco

Chcesz się żenić, winszuję, ale nie zazdroszczę,

To więc, co potem poznasz, o co cię dziś troszczę,

Ja opowiem. Ów Adam, ów najpierwszy człowiek,

Zasnął: gdy się obudził, za otwarciem powiek

Postrzegł. — Co? — Oto Ewę, dobro nieskończone.

Bóg wyjął mu kość z boku, i zrobił z niej żonę.

Gdybyć to tak i teraz; próżne korowodów

Byłyby nasze stadła, a stąd mniej rozwodów.

Ale się świat zestarzał: Adamowe wnuki,

Porzuciwszy dziadowskie poczciwe nauki,

Niby to rozumniejsi, źli męże, złe żony.

A nasz wiek ośmnasty, niby oświecony,

A w samej rzeczy głupi, cóż zrobił? złe stadła:

Jegomość nadto dobry, jejmość zbyt rozjadła,

A kiedy jejmość dobra, jegomość jak jędza.

Jak ma być dobre pasmo, gdy zepsuta przędza!

Cóż więc jest stan małżeński? rzecz w opisie trudna,

Rzecz z jednej strony wdzięczna, z drugiej strony nudna,

Konieczna jednak, muszą być żony i męże:

Jarzmo jest: tych zysk, miłość tamtych kiedy sprzęże,

Muszą dźwigać. Chcesz i ty, odwaga nie lada:

Ale że dosyć liczna kompanów gromada,

Idziesz śmiało. Poczekaj: nie będę ja bawił,

Kto wie, może dla ciebie los się ułaskawił,

Może za nader szczęsną wyroków spuścizną

Będzie tobie lekarstwem, co drugim trucizną.

Możeś jeden z tysiąca, ale liczbę zmniejszę,

Choćby też i fałszywe, niech będą grzeczniejsze

Wyrazy mojej rady: szanujmy płeć piękną.

Jakaż jest twoja Filis? — Niech wszystkie uklękną.

— Toś amant: siądź więc na koń, a ująwszy pikę,

Nowy Roland głoś światu twoją Angielikę.

Ścinaj karły, olbrzymy, smoki, czarownice,

Niech zna każdy, nad twoją iż oblubienicę

Piękniejszej w świecie nie masz. Tak romanse każą,

Ale nie rozum zdrowy: ten pod swoją strażą,

Jeśli chcesz, by cię trzymał, posłuchaj co radzi:

Uwaga w każdym dziele nigdy nie zawadzi.

Więc zdatna i w miłości: namyśl się, mój bracie,

Lepsza przykrość przed stratą, niźli żal po stracie.

Piękne twojej powaby, lecz to zwierzchne wdzięki;

To, co wewnątrz, istotne: więc dobrej poręki

Trzeba na to, co wewnątrz. Wdzięczna, hoża, ładna,

Ale mylą pozory, a piękna płeć zdradna.

Przejdzie rozkosz, nastąpi sytość po użyciu,

Znikną wdzięki, a w dalszym natenczas pożyciu,

Jeśli węzły wzajemne nie wzmocni szacunek,

Nastąpi umartwienie, nudność i frasunek.

Dopieroż, kiedy jejmość, coć się w serce wkradła,

Stanie się podejrzliwa, i przykra i zjadła:

Kiedy się codzień z nowym humorem popisze

I coraz inne w domu ujrzysz towarzysze;

Kiedy w zwięzłych przymówkach do serca przegryzie,

A to, co ci przyniosła w swojej intercyzie,

Stokroć na dzień wymówi, odpowiedzieć trudno:

Bić, nie grzecznie; zamilczeć, i przykro i nudno.

O święty Sokratesie! tak cię Erazm mienił,

Nie byłbyś nigdy świętym, gdybyś się nie żenił:

Zyskałeś uwielbienie, zyskał świętobliwość;

Któż cię świętym uczynił? małżeńska cierpliwość.

Dajmy jednak, iż twoja nie w Xantypów rzędzie,

Dobra, cicha, powolna, wstrzemięźliwa będzie:

Pokorna jak dewotka, wstydliwa, jak mniszka,

Jednym słowem, jak owa w teatrach Agniészka

A wiesz, co się z Agnieszki oblubieńcem stało?

Wielu się na pozorach płonnych oszukało:

O Arnolfy nie trudno. Aleś ty szczęśliwy,

Wierzę, że twojej pozór szczery i prawdziwy.

Dobry towar, a ja go choćbym mógł, nie kupię.

Wiesz dlaczego? Agnieszki, kiedy nie złe, głupie.

Tym lepiej. — Owszem gorzej: grubo taki błądzi,

Który głupstwo przymiotem dla żony być sądzi:

Najlepiej środek obrać: dumne animuszem,

Umieją mądre kornet czynić kapeluszem.

Niech będzie oświecona, rozum nie zawadzi,

Ale rozum powolny, co powinność radzi;

Rozum, co zna podległość: może to nie grzecznie,

Przecież żony podległe muszą być koniecznie.

— To się lepiej nie żenić. — Czyż kupiec frymarczyć

Nie powinien dlatego, gdy zysk wydostarczyć

W jednym handlu nie może? W innym zysku szuka:

Złe stadło, nieszczęśliwe, dla drugich nauka.

Zła małżonka, treść nędzy: lecz kiedy podściwa,

W dwójnasób szczęścia, pociech, natenczas przybywa.

Jedno słowo, los życia; nieznośny po stracie,

Najszczęśliwszy, gdy z zyskiem. Żeńże się, mój bracie.

Sigue explorando

Por su autor
Ignacy Krasicki · 262 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Małżeństwo (Bajka)Mędrek →

Expediente

Autor
Ignacy Krasicki
Título
Małżeństwo (Krasicki, 1830)
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-mazenstwo-krasicki-1830--ignacy-krasicki-5e7ac1
Cita recomendada
Ignacy Krasicki, «Małżeństwo (Krasicki, 1830)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-mazenstwo-krasicki-1830--ignacy-krasicki-5e7ac1.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.