Zarzekłem się prawdy mowić,
Będę sobie pisał bajki:
Już mnie nikt nie potrafi za słowo ułowić
Nie rozgniewam kokietki, ni wstrętnéj niedajki.
Bo mnie też djabeł sam musiał odurzyć!
Nikt mię do tego nie pędził
Ażebym prawdę gawędził,
Gdyż pożyteczniéj jest kadzidło kurzyć.
Ale się uspokójcie, już tego nie będzie;
Odtąd wszystkich będę chwalił,
Do wszystkich perory palił,
Jak bernardyn po kolędzie.
Przedtém mnie to kosztowało
Niesprawiedliwą dać pochwałę komu:
Na to uważałem mało,
Że kto brał zaszczyt z rycerskiego domu.
Ale każdy mędrszy z wiekiem
Sposób myślenia odmieni,
I tego wielkim być powiada człekiem,
Kogo wewnętrznie nie ceni. —
Na jednéj wielkiej łące
Wzrastał sobie gaik młody,
Choć liczył drzewek tysiące,
Nie wszystkie jednakowéj mogły być urody.
Były jedne,
Których natura prostym wzrostem obdarzyła;
Drugie biedne,
Które krzywo potworzyła:
Były sosenki garbate
I olszynki sękowate,
Rzadko dąbek było widać,
Żeby się mógł na co przydać.
Pan tego lasku był tokarzem pono;
Robić mu laskę zlecono,
Którą się wiek sędziwy kiedyś miał podpierać:
Przyszedł więc drzewka wybierać.
Wszedł w gaik: dąbki proste i hoże,
Co się wartemi tego honoru sądziły,
Ani mu się ukłoniły,
Wiedząc, że ich los taki ominąć nie może.
Ale te drzewka, co były krzywemi,
Schyliły się aż do ziemi:
— „W twojej mocy, rzekły, panie,
Dziś jest nas na pniu zostawić,
Czyli przez twoje staranie
Szczęścia naszego poprawić.
Ale jakkolwiek rozrządzisz,
Pewnie nigdy nie pobłądzisz.“
— „Nie daj się zwodzić tą mową obłudną,
Rzekły mu dąbki szczerze,
Między nami wybór ci uczynić nie trudno
W téj mierze;
Twój ci pokaże rozsądek,
Które się z nas zda na laskę,
A gdy w tém przyzwoity zachowasz porządek,
Powinność swą uczynisz, nie zaś żadną łaskę.“
Rzadko się komu ambit szlachetny podoba,
Rzadko prawdziwą zasługę kto ceni;
Z mocą czynienia dobrze rzadko chęć się zeni,
Niejedna tego dowodem osoba.
Tokarza ten ton obruszył:
Pochlebną sosen ujęty przemową,
Uciął jedną ze pnia zdrową
I do roboty ją suszył.
Zaraz ją uciąwszy zoczył
Że mu się ten kij nieraz będzie krzywić;
Ale każdy swój wybór chce usprawiedliwić,
I on z niéj laskę wytoczył.
Lecz mu się na nic nie zdała,
Bo się na sęku złamała.
Dąbki zaś w cudze ręce się dostały,
Laskami ich porobiono,
I niedawno mi mówiono:
Że nie jedno na świecie ramię podpierały.