CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Księga ubogich — XXI

polaco

XXI

Cokolwiek o tem powiecie,

Przed wami nie stanę bosy,

Pętlicy na kark nie zarzucę,

Nie myślę pójść do Kanosy.

Nigdym się nie rwał ku cnocie,

Grzechów spełniłem nie mało —

Cóż robić? Wszak tylko z gliny

Bóg nam ulepił ciało.

Często-m próbował się oprzeć

Na krokwiach dziadowskich ducha —

Pokusa była za mocna,

Podpora moja za krucha.

Z wszystkich mi stron urągano:

„Racz-że opatrzyć się, bracie!

Mróz, mówią na psa przychodzi,

Mróz przyjdzie srogi i na cię.

Nim się spostrzeże twa pycha,

Pewnego wieczora czy rana,

Kostusia się zjawi z klepsydrą

I kosą, niezawołana.

Skurczysz się, skręcisz i chętnie

Staniesz przed nami, bosy,

Pętlicę zarzucisz na szyję

I pójdziesz rad do Kanosy.

Jeno że będzie za późno!

Odpadniesz, jak puste plewy,

Jak gałąź zeschła, do ognia

Przez Pańskie rzucona gniewy”.

Nie troszczcie się o mą przyszłość,

Kraczące kruki wy lube!

Juże-m ci sam postanowił,

Aby odwrócić swą zgubę.

Gdy przyjdzie mróz na mą skórę,

Co juści wszystkich nas czeka,

Przywołam ze wsi ku sobie

Najnędzniejszego człowieka.

Dłoń mu uścisnę i powiem:

Chudobaśmy oba, chudoba!

Nie skąp mi swojej miłości,

Nagrzeszyliśmy się oba.

A zaś stanąwszy przed Gazdą,

Ujrzawszy swojego Sędzię,

Przybywam — rzeknę — z nadzieją

I niechże będzie, co będzie.

Juhas-ci jestem pośledni,

Twój pastuch, Panie, lecz owiec

Może-m Ci żadnych nie wypasł,

Cóż ze mną uczynisz? Powiedz!

Nie miałem w sobie pokory,

Nie chciałem nigdy bosy,

Pętlicę na kark zarzuciwszy,

Wędrować hen! do Kanosy.

Lichy jest ze mnie adwokat,

Lecz dla obrony, mój Boże,

Przytoczę, że tylko przed Tobą,

Każdej się chwili ukorzę.

Bo i cóż robić, gdyś taką

Raczył nagodzić mi duszę,

Że by pozbyła się Ciebie,

Żadną jej siłą nie zmuszę!

Dodam też jedno, jeżeli

Zbyt będzie lekka ma waga:

Kochałem najlichsze źdźbło trawy

I człeka, co z losem się zmaga.

Najmniejszy listek na drzewie,

Najmniejsza wody kropelka

Czci mojej były przedmiotem —

Tak Twoja władza jest wielka.

Gdybym nie wstydził się ludzi,

Choć ślepi są, głusi i niemi,

Publiczniebym ukląkł na widok

Najmniejszych pyłków ziemi.

Nie moja-ć w tem jest zasługa —

Jakiegoś stworzył mnie, Panie,

Takiego masz mnie —, a jednak

Snać mi się krzywda nie stanie.

Od Siebie mnie nie odtrącisz,

Choć tam ja nie chciałem bosy

Pętlicy zarzucać na szyję

I czołgać się do Kanosy.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Księga ubogich — XXKsięga ubogich — XXII →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Księga ubogich — XXI
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ksiega-ubogich-xxi--jan-kasprowicz-3b2f8b
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Księga ubogich — XXI», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ksiega-ubogich-xxi--jan-kasprowicz-3b2f8b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.