Leoś płakał nad książką, jednak się mozolił;
Kryś, niepomny na przyszłość, wesoło swawolił.
Nadszedł wiek dojrzały, wszystko wspak obrócił;
Cieszył się Leoś z nauk, Kryś niebaczny smucił,
I westchnął po niewczasie, gdy mu głód dokuczył,
O jakżem ja źle robił, żem się nic nie uczył!