Ja spać nie chcę, o dziewczyno!
Ot, poskoczę z rohatyną!
Koń jé wrzosy rosą zlane,
Ja tu z tobą pozostanę.
Z dawnéj pieśni.
Na dolinie przy Czechrynie
Od pancernych błyszczy szlach;
Wiatr śród błon i trwogę dzwoni
Po buńczukach szach, szach!
Czatuj lasze! zajrzę w flaszę!
O! daleko jeszcze dzień!
Hura w czarki! precz janczarki!
Podkóweczki dzeń, dzeń!
Do mnie Dziuba, do mnie luba!
To kozacki taniec wszak.
Tylko bliżéj, miléj, wyżéj!
Ot pod rączkę, tak, tak!
Nad daleką Worskłą rzeką
Mnie na czatach smutek zmógł,
W nocy mroku, łza lśni w oku,
A serduszko puk, puk!
Niechaj skacze, niechaj płacze,
Sława miléj wabi nas;
Życie minie, wszystko zginie,
Rwijmyż póki czas, czas.
Póki jeszcze nie szeleszcze
W stepie wielkim Siczy stal,
Hulaj Dziuba, hulaj luba,
Nim nadejdzie żal, żal.
Patrzaj! kirem nad Achtyrem
Gwiazdkę zalał mglisty dym,
Hej za lachem czarnym szlachem
Na pohańca w Krym, w Krym!
Na co mowa? znikną słowa
Gdybym w step je z sobą wlokł,
Podaj rękę na rozłękę,
Na pamiątkę cmok, cmok!