Tyle wieków grzbiet szkodny w ciemnéj grążąc toni,
Widzę dzień kunsztem dzielnéj z wód wyparty dłoni,
I com niedawno kruszył w bystrym statki biegu,
Stoję bezpiecznym martwe igrzysko na brzegu.
Pórz wiosły zwycięskiemi, flisie, nurt spokojny,
Pławiąc z twojéj i do twéj ojczyzny zysk hojny,
A pomnij, że miłości kraju nieobłudnéj
Niémasz do wykonania żadnéj siły trudnéj.