CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Mickiewicz

Adam Mickiewicz · Romanticismo

Kasyda (Almotenabbi, 1929)

polaco

Pókiż przez głuche piaski i przez dzikie lądy

Mam lecieć, za gwiazdami wypuściwszy wodze?

Gwiazdy, nóg nie mające, nie ustaną w drodze,

Jak ustają znużeni ludzie i wielbłądy.

Gwiazdy patrzą się wiecznie, bo nie mają powiek,

Znużonych bezsennością, jak podróżny człowiek.

Słońce nam poczerniło oblicza i czoła,

Siwym włosom czarności przywrócić nie zdoła.

Czyliż sędzia niebieski sroższym dla nas będzie,

Niżli ziemscy, litości nie mający sędzie?

Wody mam dość na drogę; kiedy z deszczem płynie,

Zbieram ją i w skórzane zamykam naczynie.

Pędzę z gniewem wielbłądy: nie gniewam się na nie,

Lecz niech czują, że z panem idą na wygnanie.

Wyjeżdżając z Egiptu, do wielbłądów rzekłem:

«Bieżcie i przednie nogi popędźcie tylnemi»,

I opuściwszy Egipt, jak strzała uciekłem,

Przez sąsiedzkie krainy Dżars i Alalemi.

Darmo rumak arabski wyprzedzić mię żąda,

Kark jego leci w poręcz z garbami wielbłąda.

Młody mój orszak zna się dobrze ze strzałami,

Jak guślarz, co je miesza, gdy lud wróżbą mami.

Ilekroć turban zdejmą, włos czarny i długi

Wije się po ich głowach, jakby turban drugi.

Choć puchem młodocianym okryte ich skronie,

Ręka ich wali jezdce i zabiera konie.

Więcej zdobyli łupów, niż mieli nadzieję,

Jednak łup ich głębokiej żądzy nie naleje.

Ich bitwa, jak u pogan, wieczna i zacięta,

A bezpieczni pod bronią jakoby w dzień święta.

Nieme dzidy, z ich ręki wypuszczone w pole,

Nauczyły się świstać, jak skrzydła sokole.

Nie ustaną wielbłądy, chociaż się zapienią,

I depcąc Regl i Ganem, nogi uzielenią.

Bicz mój od cudzej łąki wielbląda odstraszy,

Bo tylko na gościnnej odpoczniemy paszy

Dziś Pers i Arab będzie pastwiska nam skąpił,

Bo Abu Szodża Fatik do mogiły zstąpił.

Lud egipski drugiego Fatika nie liczy,

Jego miejsca na świecie nikt nie odziedziczy.

Abu Fatik za życia nie miał równych sobie,

Dzisiaj wszyscy umarli równi jemu w grobie.

Jegom szukał mem okiem; wołał memi usty,

Cóż znalazłem dokoła? Świat głuchy i pusty.

Tam wróciłem, skąd niegdyś byłem wędrownikiem,

I znowu chcę z piórami odnowić zabawę,

Ale mię pióro czarnym ostrzegło językiem:

«Nie piórem, ale mieczem zarabiaj na sławę,

«Weźmiesz pióro, gdy rękę zmordujesz żelazem,

Pióro pracuje tylko za miecza rozkazem».

Tak mię pióra uczyły w przyjaznej rozmowie, —

Trzeba było posłuchać, z głupstwa się uleczyć,

Nie słuchałem; i teraz nie mogę zaprzeczyć,

Żem sam sobie zaszkodził, że mi braknie w głowie.

Mieczem można się tylko celu życzeń dobić;

Spytaj, czy kto na życie mógł piórem zarobić.

Gdy podróżujesz, obcy lud patrzy na ciebie,

Jak gdybyś żyć przychodził o żebranym chlebie.

Niesprawiedliwość ludzkie rozdziela plemiona,

Chociaż wyszliśmy wszyscy z jednej matki łona.

Ha! dziś inaczej będę gościnności szukać:

Wprawny do miecza, mieczem będę do drzwi stukać.

Niechaj oręż rozstrzygnie, kto karku uchyli:

Czy owi, co cierpieli, lub ci, co gnębili.

Oręża z ręku naszych wydrzeć im nie damy,

Dłoń moja nie ma drżączki, a miecz nie ma plamy.

Niechaj wzrok do bolesnych widoków przywyknie,

To, co widzisz na jawie, jak sen prędko zniknie.

Nie skarż się, bo źli ludzie z twojej skargi dźwięku

Cieszą się jako sępy z konających jęku.

Dobra wiara uciekła i osiadła w księgach,

Darmo szukać jej w ludzkich mowach i przysięgach.

Chwała Bogu wielkiemu! stwórcy mojej duszy!

Z jego łaski i trudy i nieszczęścia znoszę;

I na długiem wygnaniu znajduję rozkosze,

Kiedy inni w najsroższej dręczą się katuszy.

Nad cierpliwością moją dziwiły się losy,

Bo twardsze ciało moje, niżeli ich ciosy.

Śród teraźniejszych ludzi smutne płyną chwile,

Wolałbym żyć przed wieki, a dziś być w mogile.

Czas ojciec, będąc młodym, naszych przodków stwarzał,

A nas nikczemnych spłodził, gdy się już zestarzał.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Mickiewicz · 173 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Jastrząb (Mickiewicz, 1899)Kochanek duchów... →

Expediente

Autor
Adam Mickiewicz
Título
Kasyda (Almotenabbi, 1929)
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-kasyda-almotenabbi-1929--adam-mickiewicz-426484
Cita recomendada
Adam Mickiewicz, «Kasyda (Almotenabbi, 1929)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-kasyda-almotenabbi-1929--adam-mickiewicz-426484.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.