CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMieczysław Romanowski

Mieczysław Romanowski · Romanticismo

Kanonik Pstrokoński (Romanowski, 1863)

polaco

Zbrojno stanęli na Guzowskich błoniach,

Rokosz po jednej, król po drugiej stronie.

Już harcownicy skoczyli na koniach,

Już polska kopia w polskiej piersi tonie,

I szyszak pęka pod ciosem na skroniach;

Mnogo dział śmiercią z tąd i z owąd zionie —

Ach! brata wali każdy cios i działo —

Polsko! czyż innych wrogów ci niestało?

Trudnoż ci było na sejmowej ławie

Domową kłótnię skończyć rozhoworem?

Na wschód widziałaś lecące żórawie

Z złowrogą pieśnią po nad carskim dworem.

Ale czart twojej pozazdrościł sławie,

Czart synów twoich serca natchnął sporem,

I popłynęła krew z twojego łona —

Brat brata mieczem ciął — Tyś powalona!

Cyt! teraz orzeł biały ci pokaże

Rycerską drogę cześci i zbawienia....

Oto złamane już królewskie straże

Huf Radziwiłła zgrozę rozprzestrzenia;

Hurra! skrzydlaci pierzchają husarze,

Wyniosłe kopie tuląc do strzemienia,

Sztandar królewski, sztandar z orłem białym

Unoszą z pola przed hufcem zuchwałym.

Lecą, a na nich z zgrozą patrzy zdala

Prałat Pstrokoński, który godził strony.

Gniewem starcowi oko się zapala,

Na lica płomień uderza czerwony:

— Nie pierzchlić oni przed szablą Moskala,

Lecz orzeł, orzeł biały pohańbiony,

W ucieczce święty znak polskich rycerzy! —

Dosiadł więc konia starzec i w cwał bieży.

Pędzi śród gradu kul, a na ramiona

Włos mu się biały pierścieniami toczy.

Zadziwia mężów jego twarz natchniona;

Ten, ów z goniących z drogi mu uskoczy:

Nie dba, czy zdrowo minie ich, czy skona,

Choć nigdy śmierci tak nie patrzał w oczy —

Jakaś nieziemska moc tym starcem włada —

Leci i prosto na chorągiew wpada.

I jako wicher, co żagle rwie z łodzi

Z rąk ją przemocą wydziera zbladłemu:

„Bratanku — woła — polska krew cię rodzi,

Dajże ty inny lot ptakowi temu!

Na wrogów nieś go waść jako się godzi,

Z pól nie uciekać orłowi białemu!

Nieś go tam chłopcze śmiało w imię boże —

Ten orzeł tylko naprzód lecić może!“

I czyni młodzian, jako stryj mu każe,

Na Radziwiłła ze sztandarem goni.

Za orłem lecą skrzydlaci husarze,

Z pochylonemi kopiami ku błoni.

Wpadli w szeregi jak śmierci żniwiarze;

Sto ciosów każdy niesie w mściwej dłoni,

I wypędzają rokosz z pola chwały —

Z chorągwi na nich patrzy orzeł biały.

Patrzy radośnie i wstrząsa skrzydłami,

Rzucając blaski na zwycięzców głowy....

I przeszumiały wieki nad polami,

Wieki pisane piorunem Jehowy —

Orle nasz! kiedyż zjawisz się nad nami?

Kiedy nas w ogień powiedziesz bojowy?

Wzleć — wzleć! my pomni hasła twojej chwały:

Że tylko naprzód leci orzeł biały.

Sigue explorando

Por su autor
Mieczysław Romanowski · 111 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Iskro nadziei (Romanowski, 1913)Kiedyż? (Romanowski, 1863) →

Expediente

Autor
Mieczysław Romanowski
Título
Kanonik Pstrokoński (Romanowski, 1863)
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-kanonik-pstrokonski-romanowski-1863--mieczysaw-romanowski-686bb8
Cita recomendada
Mieczysław Romanowski, «Kanonik Pstrokoński (Romanowski, 1863)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-kanonik-pstrokonski-romanowski-1863--mieczysaw-romanowski-686bb8.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.