CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Jezioro Maerjelen (1912)

polaco

VI.

JEZIORO MAERJELEN.

I.

Z szczytu patrzałem na twe zimne tonie,

Na nieruchomą zieleń twych przezroczy,

Lśniących, jak szmaragd, w olbrzymiej koronie

Wierchów lodowych i piarżystych zboczy.

O Maerjelen! Niebo wokrąg płonie,

Całe w ozdobie płomiennych warkoczy,

A na błękitnym twych głębin wygonie

Stado kier białych w cichej fali broczy.

Na Wyspie Zmarłych snać jest kryształ taki,

Gdzie dusze, wziąwszy rozbrat z znojną ziemią,

Zmywają z siebie doczesność i potem,

Wielkich tajemnic przeniknąwszy szlaki,

Dla ciał zamknięte, jak łabędzie drzemią,

Oszołomione swym nowym żywotem.

II.

Przedziwna cisza... Ni wiew nie zawionie,

Żwir się po graniach czarniawych nie stoczy,

Śnieg w tę spokoju milczącą harmonię

Z hukiem z swej paszczy nie wypadnie smoczéj.

Czułem, że skryta gdzieś w przestworów łonie

Śmierć, na twej tafli magicznemi oczy

Spoczywająca, i me ciepłe skronie

Otula zwolna chłodem swych zamroczy.

I zdało mi się, że to ziemskie życie,

Kiedym tak patrzał w twe nieme zwierciadło,

Niby strzęp jaki ze mnie już opadło,

Żem jedną z kier tych, co na twojej płycie,

Od gleczerowych urwane wybrzeży,

Śnią w swojej czystej, nieśmiertelnej śnieży.

III.

O niepojęta przemiano! o skonie,

Coś nie jest skonem, lecz pełnią ochoczéj

Radości bytu, w jasnym regionie

Praw odgadnionych, w sferach nadobłoczy.

Dusza człowieka, niby serce w dzwonie,

W tobie, Niedzieli Wielkiej dniu uroczy,

W którym Wieczystość zasiada na tronie,

Dźwięki swych pragnień najskrytszych jednoczy.

Wszakże, gdy szczęście rozpala nam czoło,

Gdy w upojeniu wołamy zwodniczem

Głośne »Evoe« dla żądzy doczesnéj,

Zjawia się nagle w szalejące koło,

Z okiem przeczucia, z tęsknoty obliczem

Śmierć, wabiąc duszę w swój Eden bezkresny.

IV.

Głębie przestworu w błękitnej oponie —

Ni jednej chmurki wędrowiec nie zoczy;

Słońce, wpatrzone w to ciszy ustronie,

Snać swego kręgu z miejsca nie potoczy.

Rajską za sobą wiodąc eudemonię,

Niezmierną dalą ciężka senność kroczy:

Lodowe szczyty śnią na nieboskłonie,

Bór nadrodański śni w fioletów mroczy.

Tajemnym blaskiem Maerjelen się mieni,

Gładkie, milczące, ujęte, jak w ramy,

W skał i gleczeru spadziste krawędzie...

Dusza się kąpie w lustrzanej zieleni,

A kry te białe, bez skazy, bez plamy,

Drzemią, jak śnieżne, uśpione łabędzie.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Jewka OrliczkaJudasz (Kasprowicz) →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Jezioro Maerjelen (1912)
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-jezioro-maerjelen-1912--jan-kasprowicz-8683d1
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Jezioro Maerjelen (1912)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-jezioro-maerjelen-1912--jan-kasprowicz-8683d1.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.