CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMarian Gawalewicz

Marian Gawalewicz · Modernismo

Jeszcze Milusińscy

polaco

Pocieszka nasza, nasze kochanie,

Kiedy raniutko z kurkami wstanie

I śpiewać zacznie, jak małe ptaszę

I główką kręcić, niby skowronek,

To jakby słońca dwa miał ten dzionek,

Jedno na niebie, a drugie nasze.

Kiedy w łóżeczku rączęta złoży:

„Dzień dobry Bozi i Matce Bożéj“,

To taką minkę poważną zrobi

I swój paciorek po słówku ćwierka,

Ale ukradkiem od Bozi zerka,

Kto mu do mleczka sucharek drobi....

Do stołu zawsze na swoim tronie

Królewicz siada w liczniejszém gronie

I faworytów musi mieć blisko:

Kotka, co zwie się „Kizią“, i nianię,

I „Hau-hau“, pierwszy gość na śniadanie,

Brzydkie, jak potwór, lecz dobre psisko!...

Codzień pocieszne wśród takich gości

Bywają głośne sceny zazdrości,

Wtedy malutki królik-despota

Paluszek wznosi z marsem na czole:

„No — no!“... a mleko płynie po stole

I łyżka z kaszką spada na kota.

Straszny epilog po takiéj burzy!...

I pies, i kotek, i on się szczurzy.

Jedno na drugie patrzy z pod ściany —

Brewki zmarszczone, buzia w podkówkę,

Tak się nadąsa, tak schyli główkę,

Taki na cały świat zagniewany!...

Gdy się rozpłacze, to żal się Boże!...

Lecz kiedy za to w dobrym humorze,

Kiedy do figlów przyjdzie ochota —

Cały dom pełny śmiechu srebrnego,

Wdzięczy się światu, a świat do niego

I tak szczebiota, i tak szczebiota!...

Nieraz — osoba ta znakomita —

Siądzie i niby dzienniki czyta:

Bródkę podeprze, czółko zachmurzy,

Usteczka wydmie mój pan dobrodziéj

I po literach paluszkiem wrodzi.

Jak gdyby jaki polityk duży.

Innym znów razem pisze i pisze,

Lub paluszkami bębni w klawisze

I śpiewa przytem piosenki swoje —

A ja się patrzę na niego z boku

Z śmiechem na ustach, a ze łzą w oku

I ot matczyne sny sobie roję.

Dziwne mnie nieraz ogarną smutki:

Mój ty jedyny, mój ty malutki,

Mój ty kwiateczku w żywota wiośnie —

W jaką cię kiedyś los popchnie drogę,

Kwiaty, czy ciernie rzuci pod nogę

I co też z ciebie jeszcze wyrośnie!...

I taką smutną mam wtedy duszę,

Że westchnąć muszę, i płakać muszę,

I tulę dziecko moje żałośnie,

Jakbym się bała o jego losy.

A sercem matki pytam niebiosy:

„Boże, co z niego kiedyś wyrośnie?“

Sigue explorando

Por su autor
Marian Gawalewicz · 95 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← IskierkiKrzyż zasługi →

Expediente

Autor
Marian Gawalewicz
Título
Jeszcze Milusińscy
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-jeszcze-milusinscy--marian-gawalewicz-0344e1
Cita recomendada
Marian Gawalewicz, «Jeszcze Milusińscy», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-jeszcze-milusinscy--marian-gawalewicz-0344e1.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.