CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTeofil Lenartowicz

Teofil Lenartowicz · Modernismo

Jagoda

polaco

Po brzozowym cichym lesie

Dziewcze idzie, dzbanek niesie,

Niesie dzbanek z jagodami,

Z jagodami borówkami.

A dla Boga, co się dzieje,

Kto się śmieje? las się śmieje —

Kłaniają się przed nią drzewa, —

Ona śpiewa i las śpiewa.

Więc przystanie, dech zatrzyma,

Patrzy wkoło i nic niéma.

Dzięciół co ma dziobek spory,

Przysiadłże się téż do kory,

A wiwilga coraz świśnie —

Gęstwa, ledwie się przeciśnie. —

Z pod jałowcu zając skoczy

Z otwartemi śpiący oczy.

Mój zającu nie bójże się,

Ja borówki zbieram w lesie.

A toż ja ci nieprzeszkodzę,

Że ze dzbankiem sobie chodzę.

Gdybyś był nie uciekł w chrusty,

Dałabym ci liść kapusty,

Jak królikom, kiedy z jamki

Wyjdą z rana stare samki.

A za nimi ich przychowek,

Powymyka się z kryjowek.

Stara matka uchem strząśnie

Przybliży się, liścia kąśnie,

I powoli się oswoją,

Że i burka się nie boją.

Już powiadam że uciecha,

Oj frunęło coś z orzecha.

Z czubka drzewa co się chwieje,

Choć najmniejszy wiatr nie wieje.

Coś zalata, cości słychać,

Że aż chce się piersiom dychać,

Nocą spadły świeże deszcze

Bo się krople świecą jeszcze,

A na wrzosie co mnie moczy

Jak perełki stoją oczy.

Jagódeczka — pójdź do dzbana

Moja, moja, dana, dana.

(śpiewa)

Miała matka dwie sieroty

Chłopiec starszy siedmiolatek,

Jak aniołek jaki złoty

Co otwiera drzwi do chatek.

W koszulinie zawsze bosy

Przepasany wąską krajką;

Opalony, białe włosy,

Bóg wie gdzieby szedł za bajką.

A dziewczyna jakby fryga

Nigdzie miejsca nie zagrzała,

O! śpiewała, o! biegała,

Tylko że się w oczach miga.

Dobrze tym co mają matkę,

Miłe życie, czas wesoły,

Lecz gdy zajdzie wóz przed chatkę

Zaprzężony w siwe woły.

I kościelny dziadek stary

Od dzwonnicy linkę chwyci,

Za smętarzem dzionek szary,

Smutną zorzą się rozświci.

I krzyżyków tyle, tyle,

Pokaże się z poza płoty,

I sieroty na mogile,

Były we wsi dwie sieroty.

............

............

Jak zalata boże ziółko...

Gdzie tak spieszno pani pszczółko?

Już za sosną, już za górką,

Przyjdziesz do mnie na podwórko.

Jak mateńka miód wysyci,

To się przecież coś zachwyci.

Danaż moja, dana dana,

Gdybym poszła z rana,

Kiedy świat był w cieniu grubym

To już byłby dzbanek z czubem.

Już południe, słychać dzwonki.

Stary pastusz spędza z łąki.

To pawłowa — to graniata

Co kołatkiem tak kołata.

A to nasza krówka goni,

Co jéj dzwonek cienko dzwoni.

I od gaja aż do gaja,

Rozlega się ryk buhaja.

Jak zobaczy cudze chłopie

Zaraz staje, ziemię kopie,

A burek go łap za nogę,

Nie przestępuj ludziom drogę.

Dobre psisko nie napada

Na starego ze wsi dziada,

Ale za to jak posłyszy:

Pójdź tu burek, myszy, myszy,

Toż pod siebie ziemię spycha,

Kopie, kopie, potém kicha.

Coraz daléj dzwonki dzwonią

A brzęk leci równą bronią.

(śpiewa)

Pożegnała siostra brata,

Pożegnała temi słowy:

Kiedy idziesz za kraj świata,

Mój braciszku bywaj zdrowy.

Jak będziesz za siódmą rzeką,

Jak ci zgłuchną wiejskie dzwony,

Albo ja wiem jak daleko,

Obejrzéj się w nasze strony.

Gdzie nad chatą rozwaloną,

Nad kominem het wysoko,

Takie nieba jasne łono,

Jak nieboszczki matki oko.

Nie oglądaj się na człeka,

Ni na swoich co już w grobie,

Ale bracie wspomniéj sobie:

Że cię nasze niebo czeka.

Rosną wierzby nad wodami,

Nad zieloną pochyłością,

Kto pożegnał się ze łzami,

Ten powita się z radością.

Bywaj zdrowy, bywaj zdrowa,

Smutno świeci zachód złoty,

Długa żałość krótkie słowa.

Żegnały się dwie sieroty.

............

............

Danaż moja, dana, dana,

Jagódeczko pójdź do dzbana.

Jakoś idzie mi powoli,

A tu trzeba kupić soli.

Latoś było co nie miara,

Dziwiła się matka stara:

Że jak tylko w gaik wpadnę.wpadnę,

Wnet borówki niosę ładne.

A ja wcale się nie silę,

Wszędzie pełno, gdzie się schylę.

Rumienią się wkoło przy mnie:

Weźże i mnie, weźże i mnie,

I ja świeża i ja świeża, —

I już dzbanek po wybrzeża.

I mówiła mi jagodka:

Zjedz mnie, zjedz mnie, bo ja słodka.

A ja kładę do kozubka,

Tyś dla matki, moja lubka.

Ja dziewczyna nie łakoma,

Dadzą mi, jak wrócę doma,

A dziś chodzę dzionek cały.

Czyby ptaki wydziobały?

Oj wy ptaki nienasyte,

Widzę ja was choć ukryte.

Dziwuje się, kręci główką,

Nie pocieszysz się borówką.

Otóż widzisz, że nie twoja,

Tylko Boska, potém moja.

Danaż moja, dana, dana,

Jagodeczko pójdź do dzbana.

(śpiewa)

Płyną wody za wodami,

I z gałązek liść oblata;

Sieroteńka za górami,

Przewędrował kraje świata.

A chociaż mu nie zbywało

Ani soli, ani chleba,

Ale wszystko to za mało,

Bo swojego niemiał nieba.

I napisał liścik drobny,

Złotooczném piórkiem pawia,

Ale taki niepodobny,

Że co słówko to zakrwawia.

Niby nic mu nie potrzeba

Nad wodami, nad cudzemi,

Ale chciałby krzynkę nieba,

I wietrzyka z swojéj ziemi.

Wzięła siostra liść kaliny,

Napisała mało wiele,

Tyś braciszek, ty jedyny,

Tyś mi anioł w ludzkiém ciele.

I co przyszło jéj do głowy,

Wypisała wszystko na nim,

Teraz wietrze cichém wianiem

Zanieś listek kalinowy.

............

............

Przeleciałam kawał lasu,

Zarosiłam się do pasu,

Trzeba wracać, bywaj zdrowy

Mój gaiku brzezinowy.

Spieszy dziewcze drogą z lasku,

Dobrze nogom w ciepłym piasku,

A wciąż jedną nutę nuci,

Czyż jéj piosnka nie porzuci?

Nie porzuci, trudna rada,

Z wschodnim wiatrem na nią spada,

Między myśli jéj się plącze,

Skończ mnie, skończ mnie — nie, nieskończę.

(śpiewa.)

Miała matka dwie sieroty

Chłopiec starszy siedmiolatek

............

Cicho piosnko, dosyć psoty.

............

Najciekawszy był ostatek,

Coś o koniu, o szabelce,

Najpiękniejszy koniec dzieła.

Ja sam ciekaw byłem wielce,

Lecz dziewczyna się zawzięła.

I ustami różanemi

Szeptała jak woda zdroja:

Cichy pacierz: Wola Twoja

Jak na niebie tak na ziemi.

Sigue explorando

Por su autor
Teofil Lenartowicz · 130 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Jabłka i wiśnieJakto na Mazowszu →

Expediente

Autor
Teofil Lenartowicz
Título
Jagoda
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-jagoda--teofil-lenartowicz-0e692d
Cita recomendada
Teofil Lenartowicz, «Jagoda», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-jagoda--teofil-lenartowicz-0e692d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.