CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Ja ciebie kocham

polaco

I.

I.

Ja ciebie kocham, a tyś jeszcze dzieckiem

O beznamiętnej i niewinnej twarzy;

Na twem obliczu wyrzeźbionem, greckiem,

Żaden gorętszy płomień się nie żarzy;

Z ócz twych, jak słowa w pieniu staroświeckiem,

Bijące w niebo z przed pańskich ołtarzy,

Płynie melodya tak cicha i rzewna,

Żeś jest jak gdyby dawnej Psychy krewna...

II.

W niedoli-m wyrósł i śród braku chleba

I już się wszystkiej rozkoszy zaparłem;

Dziecięcą wiarę w kryształowe nieba

Dawno już z karty duchowej wytarłem,

I zdało mi się, że mi nic nie trzeba,

Że z jakimś lichym porównam się karłem,

Że się do pragnień już żadnych nie nagnę,

A dzisiaj klękam i wołam: o pragnę!

III.

Pragnę — czy słyszysz? pragnę nici złotej

Tu, w tym ponurym żywota krużganku;

Pragnę nadludzkiej do męczeństw ochoty,

Za którą w pierwszym tęskniłem poranku;

Pragnę się pozbyć tych znamion heloty,

Co mnie podają w pośmiech bez ustanku,

Gdy, zamiast wznieść się olbrzymem w obłoki,

Ze swoją taczką padam w dół głęboki.

IV.

Pragnę straconej wiary w czyn młodzieńczy,

Któryby podniósł marmurowe wieka,

Gdzie ludzkość żywcem pogrzebiona jęczy,

Darmo wołając: potrzeba mi człeka!

Pragnę tej pieśni, co barwami tęczy,

A nie kroplami zmąconemi ścieka

I wszędzie zapał, wszędzie ogień szerzy,

Do boju nowych gotując szermierzy.

V.

Chodź, ty nadobna! o, chodź, ty jedyna

Z obliczem Psychy, ożywionej wiosną!

Niech dla mnie świtu wybije godzina,

Wczas przywołana twą nutą miłosną.

Chodź, ty nadobna!... Już widzę, rozpina

Geniusz pierś swą, na widok zazdrosną,

Twarz mi w młodzieńczy przystraja rumieniec

I splata z uczuć przenajczystszych wieniec.

VI.

O, wy najdroższe uczuć dyamenty,

Co się kryjecie w serc ostatnią głębię:

Brudnymi życia nieskażone męty,

Stawiacie ludzi na wielkości zrębie,

Budząc im w łonie zapał niepojęty,

Aniołów samych w szczytne dziewosłębie —

O jasnych licach, ze skrzydły srebrnemi —

Z nieznanej przedtem sprowadzacie ziemi.

VII.

Czuję, miłości odrodzony chrzestem,

Że nowe siły przemawiają we mnie,

Za dziwnych pieśni pchając mnie szelestem,

Co smutnych zwątpień rozpraszają ciemnie.

Czuję, że duchów towarzyszem jestem

I nie probuję swoich sił daremnie,

Lecz że na skronie, co dopiero blade,

Przepaskę szczęścia promieniącą kładę!...

VIII.

Ja ciebie kocham — o najdroższa moja,

Nad wszystkie skarby i ponęty świata,

Bo z twojej dłoni tych odrodzeń zbroja

Złotym pierścieniem me piersi oplata...

Ja ciebie kocham! z twej miłości zdroja

Za wszystkie walki największa zapłata —

Ja ciebie kocham nad słońce i zorze,

Luba! goręcej czyż kto kochać może?!...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← I, porwana pieśnią życiaJanowi Kasprowiczowi →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Ja ciebie kocham
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ja-ciebie-kocham--jan-kasprowicz-31b4de
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Ja ciebie kocham», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ja-ciebie-kocham--jan-kasprowicz-31b4de.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.