Kwilcie okręty morskie, bo już Tyr zburzony!
Kędyż są szańce jego i wysokie baszty,
I jak cedry Libanu wznosząco się maszty,
I lud jego niezliczony?
Mówiłoś pyszne miasto — i czas niedaleki: —
„Dochodem moim morze, a żniwem są rzeki,
Port mój głęboki pod skały tej spadem
Narodów składem“.
O pyszny grodzie! dziś w żałobnym kirze
Umilkły pienia twe głośne;
Jak niegdyś o Egipcie, tak później o Tyrze
Powieści będą żałośne.
Z jakąż na ludy patrzałeś pogardą,
Ślepy w dostatków wytworze;
Bóg, chcąc ukarać zuchwałość twą hardą.
Dłoń swą wyciągnął na morze.
I zadrżały królestwa, rozsiadły się góry,
Chwieją się twierdze i warowne mury,
Chwieją się, chylą.... ciężkich głazów brzemię
Pada na ziemię.
Kwilcie okręty morskie, bo już Tyru niéma,
Już napróżno chciwemi szukać go oczyma.