CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

I oto znowu wróciłaś

polaco

III.

I OTO ZNOWU WRÓCIŁAŚ.

I.

I oto znowu wróciłaś, rumiana,

Wesoła siostro pobladłej jesieni,

Co memu sercu wczorajszego rana

Kazała tonąć pośród mgieł i cieni,

A jednak wierzyć, że siła promieni,

Ukryta w zmroku głębinach, jest bytem

Wiecznie trwającym... Wróciłaś, w zieleni

Liść przystrojona, co wczoraj był mytem,

A dziś prawdą, żywota świadectwem niezbitem.

II.

Wróciłaś znowu i znów się błękitem

Pogodnych niebios uśmiechasz. Śród fali

Oswobodzonej i w zielu rozwitem

Znowu się w szczęście twój obraz krysztali.

I znów śród świata niezmierzonej dali

Rozrzucasz blaski i rozwiewasz wonie

W takiej ilości, że świat snać się pali

Żarem niezgasłych zachwytów i tonie

Bezdennej snAć rozkoszy znajduje w swem łonie.

III.

Patrz, jak ku słońcu twojemu swe skronie

Zwraca ten żółty kwiat mleczu, wzgardzony

Gość naszych ścieżyn! Jak słonecznej płonie

Dumy odbiciem, jak gdyby w złocony

Przybrał się klejnot królewskiej korony,

A przecież, wiosno! pośród twoich dzieci

Jest jako żebrak... Patrzaj, te zagony —

Wczoraj pod śnieżnej ciężarem zamieci,

Dziś tam falą smaragdów ozimina świeci.

IV.

Na cmentarzyskach, na grobach stuleci,

Gdzie myśli ludzkiej koniec i początek,

Widzę, jak dech twój nowy żywot nieci

Śród traw, tych zwiędłych przeszłych dni pamiątek...

I zdaje mi się, że smutny zakątek

Żalu i skargi w liściu srebrnej brzozy

Nie jęk rozpaczy, lecz nadziei wątek

Pomieścił dzisiaj, że nie znakiem grozy

Lecz szczęściem jest, którego nie zwarzą już mrozy...

V.

I cały byt ten jest jak kwiat mimozy —

Odczuwa każdy dotyk matki młodéj:

Wiatr, gdy szeleści śród nadbrzeżnej łozy,

Błyszczące krople rozpienionej wody,

Olbrzymich dębów niewzruszone kłody,

Owite wieńcem zielonym; na szczycie

Gór niebotycznych te orły i płody,

Co w grudce ziemi zwalczają się skrycie,

To twoja pieśń, twe światło, twe barwy, twe życie...

VI.

O, widzę ciebie w tym srebrzystym świcie,

W jutrzence, w zorzy rozlanej purpurze,

W słońcu, co zwolna pnie się po błękicie

Spokojnych niebios ku południa górze

I w każdej plamce, w każdej drobnej chmurze,

Która mu drogę zachodzi, istoty

Swej część zostawia, swych promyków róże,

I znowu schodzi powoli, tęsknoty

Wiedzione lekką dłonią, w ten grób morza złoty.

VII.

Widzę cię w zmroku wieczornym, gdy sploty

Niebieskawymi ogarniasz kształt ziemi,

Co lgnie wpół do snu, a nawpół ochoty

Życia się czepia, piersi stłumionemi

Wolno oddycha i nad dziećmi swemi,

Trawą i kwiatem, rosę łez swych leje —

W jasnej cię widzę nocy, co srebrnemi

Patrzy gwiazdami, miesiącem się śmieje

I z ludzkich marzeń snuje nowe jutra dzieje.

VIII.

Słyszę cię w wietrze, który z lekka wieje

Od stron nadmorskich i z lekka kołysze

Łany ozimin. Słyszę cię, gdy dnieje,

W pieśni skowronka, co tę świtań ciszę

Pierwszy przerywa; słyszę cię, ach! słyszę

W dziwnym poszepcie wierzbiny, w oraczy

Rannej modlitwie i w rozgranej pysze

Jezior, budzących w mej duszy prostaczéj

Pragnienie dnia, co świt swój swobodą zaznaczy...

IX.

W gęganiu gęsi, w derkaniu derkaczy

I w ryku bydła i w skrzypie żurawi

I w rżeniu konia, ku chłopców rozpaczy

Mknącego w pole, i w starcu, co prawi

Półnagim wnukom — a tak są ciekawi

Dawnej powieści, że stanęli kołem,

Rzuciwszy krągi: baśń ich więcej bawi —

W nawoływaniu słyszę cię wesołem,

Co ginie za porosłym bylicą rozdołem.

X.

I słyszę ciebie, jak, w wieczór, nad siołem

Trzepocesz skrzydłem gołębi, gdy, senne,

Do gniazd już swoich powracają społem...

Ach! i te zwrotki pastuchów, codzienne,

Powszednie zwrotki, a jednak brzemienne

W takie rozkosze i w takie tęsknice,

Twoim są głosem, o wiosno, bezdenne

Pieśni źródlisko!... Słyszę cię w muzyce

Sferycznej, co nam zdradza niebios tajemnice.

XI.

Czuję cię wszędzie: gdy znikną śnieżyce,

W łąki wilgotnym wyziewie i w roli,

Gdy ją pług kraje, spulchniają bronice,

Świeżym oddechu, co parą powoli

Ponad bruzdami się wznosi i doli

Chłopskiej łzą spada... Czuję cię śród woni

Żółtych róż wodnych, w zapachu kąkoli

Ledwie rozwitych, w kwieciu grusz, jabłoni,

W powietrza każdej bryłce, żar czy chłód nam roni.

XII.

Czuję cię, matko, której dech mnie broni

Od lodowatej rozpaczy, od choréj

Ducha bladości, w niezgłębionej toni

Życia, co w nowe wciąż się łamie wzory.

Czuję cię w bytu popędzie, co twory

Najmniejsze łączy miłością i kłosy,

Wyczekujące dojrzewania pory,

Każe zapładniać bliźnim pyłkom: losy

Człowieka z nimi razem zważyły niebiosy.

XIII.

Czuję cię w sobie, jak kwiat kroplę rosy

W swoich komórkach odczuwa, i jestem

Jako ta pszczoła, co spieszy na wrzosy,

Zanim okwitną, miód zbierać. Twym chrzestem

Uświęcon, zmieniam się cały; za gestem

Twej miękkiej ręki idę, gdzie mnie wzywa

Prawda i piękno dźwięcznych słów szelestem,

A na ich imię krew mi się rozgrywa:

Z każdego jej atomu płynie pieśń twa żywa.

XIV.

Ach! ja cię czuję, choć cię dziś zakrywa

Fałsz przenikczemny, choć dziś hasła twoje

W parodyę gawiedź zmieniła krzykliwa —

Czuję cię w głębiach ludzkości, ostoję

Mając w tej myśli, że jutro na boje

Przeciwko zimie z jej wnętrza wyrosną

Wielcy duchowie, przyodziani w zbroję

Czystych poświęceń, że zwycięstw radosną

Zadzwoni ludzkość pieśnią: wiosno! wiosno! wiosno!...

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Hymn Św. Franciszka z AssyżuI, porwana pieśnią życia →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
I oto znowu wróciłaś
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-i-oto-znowu-wrocias--jan-kasprowicz-223c35
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «I oto znowu wróciłaś», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-i-oto-znowu-wrocias--jan-kasprowicz-223c35.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.