Jeszcze młodziuchny już w dzikie puszcz groty
Zbiegasz przed zgiełkiem świata, przed zebraniem,
Byś i najmniejszem duszy pokalaniem
Nie skaził cnoty.
Tam twarda suknia z wielbłąda przed chłodem
Kryła twe członki, skórą przepasana;
Tam cię karmiła w skorupkę zebrana
Szarańcza z miodem.
Inni prorocy przez tysiączne lata
Zdala śpiewali światło przychodzące;
Ty ukazałeś palcem już świecące,
Zbawienie świata.
Między mnogimi białych głów synami
Nie powstał większy na świecie od Jana,
On gładzącego grzechy światów Pana
Obmył wodami.
Cześć Tobie Ojcze! Ci, zrodzony Synu!
I Tobie równa, od obojga tchnięty
Duchu najświętszy! Boże trzykroć święty!
Niech wiecznie słynie.