(Śpiewa): Czyż to być może matka prawdziwa.
Co dziecię swoje na mękę wzywa?
(Śpiewa): Ramiona dziecku są tak słabiutkie,
Jak źdźbła konopi takie cieniutkie!
Czy owej srogiej kobiecie znane
Cierpienia, bóle, matce zadane?
Ale to musi zdziwienie wzbudzić,
Żeś ty, o Panie, dał się ułudzić.
O jakże los nasz jest tu odmienny!
Mnie zgnębią ludzie swoją pogardą,
A ona głowę podniesie hardo,
Jeśli ów wyrok zapadnie kamienny,
Członeczki dziecka pójdą w kawały,
Gdy je z obu stron będziemy rwały.
(Deklamuje): Aby majątki posiadać mężowe,
Tego chłopaczka sobie przywłaszczyła;
Koło atoli wykryło kredowe,
W czem kłamstwo, a w czem prawda się mieściła.
Grzeczną, łagodną wszystkim się wydała,
Ale jej srogość wyszła na jaw cała —
Matka prawdziwa wnet się ukazała