syte stada, a mali pasterze, przy wodzie,
Grają tańce w multany, w jaworowym chłodzie
Pijąc napój zdrojowy; tych bydło rogate
Słucha i w pląsy idzie, tu kózki kosmate
Cynary swe gonione po górach tańcują,
A owieczki gelardy żartkie wyprawują.
z wędą idzie, a gęste węcierze
Wespół z sobą na zdradę drobnych rybek bierze,
I z pełnym się obłowem wraz do domu wraca,
jarzyneczki sieje
A mokrą na zaprzałe grządki wodę leje
młodą szczepi latorośl w ogrodzie,
Pochyły ryjąc przekop ściekającej wodzie,
Wszystko się jakby znowu na świat głodny rodzi,
A lato na posiłek wiośnie zaś przychodzi.
Nieszczęsna duszo, . . . . . . .
Bóg się rozgniewał, Stwórca twój, niebogo,
I chce cię liczby lat twych słuchać srogo.
. . . . . . . . . . . . . .
Mdlejesz, gdy wspomnisz na srogi gniew Boży
. . . . . . . . . . . . . .
Bóg ci do nieba sam drogę otworzył,
Bóg cię z niczego, gdyś nie była, stworzył,
Uczcił cię prawie anielskiemi dary,
Dał ci dostatek wszystkiego bez miary,
Ogień i wodę położył przed tobą . . .
. . . . . . . . . . . . . .
Upadłaś. Boski Syn skuteczną mękę
Wycierpiał, z piekła ciągnąc cię za rękę,
Umarł Zbawiciel za twe grzechy, a ty
Znowu go męczysz......
Hejnał świta; już w pokoju,
W złotopromiennym zawoju,
O d Neptuna śliczna zorza,
Z głębokiego wstaje morza.
. . . . . . . . . . . . . .
Wstawaj, królu! hejnał świta!
Muzyka cię ze snu wita,
Senat, rycerstwo, piechota,
Kołaczą w twe zamku wrota;
Wstań marszałku! cny hetmanie!
Wojewodo! kasztelanie!
Cny starosto! ziemianinie!
Póki ranny czas nie minie.
Cny żeglarzu! morskie wały
Patrz, by Się nie rozigrały,
A drogokupne towary
Neptunowi nie szły w dary.
Cny żołnierzu! trąba krzyczy,
Dobry to czas ku zdobyczy.
Największe bywają rady
Zrana, nieprzyjaciół zdrady.
Cny małżonku! twem powstaniem
Małżonka twa, nad świtaniem
Z pokoju wyszedłszy; rada;
Zawoła : „przyjdź do obiada“.
Wstań młodzieńcze! hejnał swemu
Panu każ grać kochanemu.
Bo panny więc, o tym czasie,
Pierścionki wciągają na się.
Cna płci biała, pode twoim
Głośny hejnał brzmi pokojem,
Najrychlej więc o tej dobie
Twój cię wita, wspomnij sobie.
który mężnie Fortuny skaranie,
Albo frasunek nosi, a żadnej odmianie,
Tak w złem, jako i w dobrem, nie podległ...
kto swej na złocie
Myśli nie uwięziwszy, w nędzy i w kłopocie
Nigdy nie był, póki żyw nikomu nie służył,
A nad intratę swoją nigdy się nie dłużył.
a najmniejszą zmazę
Krwią zlać gotów; tego ja szlachcicem zwać każę.
Co tu czynisz, Olesiu, w tym podziemnym grobie?
Już podobno nie wołasz: „podpić z tobą sobie “!
Dziwna, że cię pod wiechę kędy nie schowano..
Hejnał świta! już i z morza
Rumiana powstaje zorza,
Jutrzenka swojej jasności (tak)
Rozgania nocne ciemności.
. . . . . . . . . .
Cny żeglarzu! hejnał świta,
By drogo kupią nabyta
Minęła morskich kamieni,
Bo się w ten czas na wiatr mieni i t.d.