CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaWiktor Gomulicki

Wiktor Gomulicki · Modernismo

Henrykowi Siemiradzkiemu

polaco

Jak górnik, zbrojny w lampkę, co słabo migota,

Szuka w mroku i pustce słonecznego złota,

Żeby niem uszczęśliwić kochankę lub żonę,

Tak ty, mistrzu, w stulecia wstąpiwszy minione,

Między labirynt grobów, pełnych żywej treści,

Snujesz z nich poematy chwały i boleści,

Które lauru koroną wieńcząc cię za młodu,

Mają potem bogacić skarbnicę narodu.

Rzym cię nęci ku sobie — wielki grób, którego

Aniołowie Chrystusa na kolanach strzegą,

Trwożni, by z pod kamienia nic wstał, i nad światem

Nie zagrzmiał Respubliką lub Tryumwiratem!

Rzym cię nęci — i nic dziw, bo w tem mieście słońca,

Pod opoką marmurów płynie krew gorąca,

Bo w tym grobie, w kościelne strojnym dziś kobierce,

Pulsuje po dawnemu, żywe ludzkie serce.

Słońce, gasnąc, blaskami najżywszemi strzela —

I Roma, czując duchem przyjście Zbawiciela

I śmierć, której ohydy pacierze nie zmniejszą,

Była najwyuzdańszą — lecz i najpiękniejszą...

Próżno stary Juwenal wielkim głosem woła:

„Giniecie!” — i na nagie szalejących czoła

Ciska satyr pioruny — romulowe plemię

Nie chce opamiętania, bo to ciężkie brzemię,

Pod którem człowiek gnie się, jak mul, i utyka,..

Oto w grodzie Cezarów rządzi rozkosz dzika!

Przy stołach, zastawionych godnem bogów jadłem,

Biesiadnicy, z obliczem od uciech wybladłem,

Kładą się, róż splotami uwieńczywszy głowy.

Przy każdym, do usługi wszelakiej gotowy,

Etjopczyk — istny posąg, rzeźbiony z hebanu —

Z psią pokorą spogląda w oczy swemu panu.

Sypią się kwiatów deszcze i potopy całe,

Z kadzielnic wonne dymy płyną pod powałę,

Faleniu skrzący strumień leje się bez przerwy,

Słodkie tony muzyki mile łechcą nerwy; —

W głębi, kobiet półnagich roztańczone grona

Błyskają brylantami oczów, śniegiem łona...

Każdy zmysł ma tam strawę, każdy fibr jest struną,

Na której gra namiętność. Nie Jowisz, nie Juno,

Odbierają cześć boską i libacje z wina;

Różane berło dzierży — Venus libitina.

Miłość świeci, jak słońce, każdej i każdemu;

Prócz zmysłów, tłum sceptyczny nie wierzy niczemu;

Małżeństwo jest pętami, które zerwać łatwo;

Niewolnicy trzymają opiekę nad dziatwą;

Kobiecie, która gardzi niewinności zbroją,

Dość rzec: „podobasz mi się” lub: „pięknaś, bądź moją;”

Młodzi i silni rządzą; słabym starcom biada;

Rydwan uciech gruchocze tego, kto upada;

Wieszcz chwali ducha czasu, lub idzie na kaźnię;

Horacy ma dom cichy, a Seneka... łaźnie;

Tłum nie wybiega nigdy myślą ku błękitom,

Szydzi z bogów Olimpu, a wierzy — wróżbitom;

Szaleje, bluźni, kocha, wątpi, falern pije,

I żyje barbarzyńskim żywotem, lecz — żyje!

Naprzeciw tego tłumu stanął Chrystus cichy

I zwyciężył.

Z rąk tłumu wypadły Kielichy,

Szaleństwo ustąpiło miejsca rozmysłowi,

A w szranki zapaśnicy wystąpili nowi,

Którym, by nie zbłądzili, kazał Neron dziki

Zapalać w swych ogrodach „żyjące świeczniki.”

Zwycięzcą jest ten, czyja idea zwycięża.

Chrystus, wielki bój duchów wygrał bez oręża,

I na pijanem ciele zwyciężonej Romy

Zatknął krzyż, znak poświęceń i symbol widomy

Tryumfu ofiarności ducha nad użyciem.

Rzym padł.

Czy ze społecznem latyńczyków życiem,

Które dziś się wydaje, jako sen daleki,

I cały świat pogański zamarł już na wieki?

Czy ten byt długich wieków ma być garścią piasku,

Którą wicher rozwiewa przy słońc nowych blasku?

Niechaj na to pytanie odpowiedzą księgi

Poetów, pełne dźwięków obcej nam potęgi,

Wiecznie młode, choć kurzem pokryte wiekowym;

I cała wiedza nasza, w której szczytom nowym

Służą za wsparcie, stare jak Rzym, fundamenta;

I legenda dziejowa, poważna a święta;

I głazy, które wieśniak wyorywa wioski,

Rzeźbione i pokryte ciekawemi głoski;

I tybrowych tal szepty, i wichru spowiedzie,

Gdy w murach Kolizeum rozhowory wiedzie...

Niech na to zapytanie, które myśl podjęła,

Odpowiedzią nareszcie, twoje, mistrzu, dzieła.

Tyś odgadł ducha siląsiłą, i w formę mistrzowską

Oblokłeś te jedyną, bezwzględną i boską

Prawdę, że Dziś i Wczoraj stoją obok siebie,

Równe, jako dwie gwiazdy złączone na niebie,

I że w życiu społeczeństw jedno prawo bytu

Ma burza namiętności — i spokój zachwytu!

Sigue explorando

Por su autor
Wiktor Gomulicki · 196 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Gwiazdy (Gomulicki, 1866)Historia codzienna →

Expediente

Autor
Wiktor Gomulicki
Título
Henrykowi Siemiradzkiemu
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-henrykowi-siemiradzkiemu--wiktor-gomulicki-79e5fa
Cita recomendada
Wiktor Gomulicki, «Henrykowi Siemiradzkiemu», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-henrykowi-siemiradzkiemu--wiktor-gomulicki-79e5fa.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.