CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaStanisław Wyspiański

Stanisław Wyspiański · Modernismo

Hedvigis

polaco

Oskarżać muszę te krakowskie pany,

złocisty ptaszku, królewski aniele,

że postępują z tobą jak tyrany —

że to koronę dali ci w kościele

to już zrabować chcą wolności twoje.

Jeżeli wziełaś co, to wziełaś swoje.

To dał ci ojciec, to dziad ci zostawił

prawą spuściznę należną i słuszną —

nie pora, by cię darem kto łaskawił

z własnej twej skrzyni —

[.................]

Więc, że miłości tobie trza matczynej,

więc, że miłości tobie trza ojcowej,

choćby i królem zwano, Miłościwy;

za ciężkie na cię królewskie okowy.

[.................]

Pan na Tarnowie;

ojciec mój — pozdrawia.

A to oświadcza, że z mieczem gotowie

w obronie czci królowej tu się stawia.

Książę Rakuski, gdy w cenie ma życie,

niech przed mym ojcem ucieka

Bo, memu ojcu dana jest opieka

nad tą dziewicą, Loisową córą,

którą obecność książęcia zniesłwia.

Jesteś spłacony!

Rodzic grosz twój zgarnie

To się precz wynoś! —

Cóż on tak niezdarnie

polskim świergotem nad tobą przewodzi?

[.................]

Tak się we mnie serce tłucze;

jak w tym dzwonie;

a niechże się już wypłaczę

kiej już płaczę o nie.

[.................]

Słusznieście rzekli, nie wam trza korony

ale korona ta was potrzebuje,

bo jest ten naród dziś osierocony,

który w was swego Pana odgaduje,

przeto jest w trwodze — by nie był stracony —

Stracony — ?! Jako?!

Przez Rakuskie śluby.

Gdybyście Pani myśl spełnili waszą

przestalibyście być królową naszą.

Jeźli nią jestem, — to mam swoją wolę.

Jakąż to królom gotujecie dolę,

mamże bawidłem być może w twej dłoni?

Bo młode dziewczę — nie widzicie toni,

gdzie wy oczyma patrzycie w głębiny —

widzicie tylko własną twarz bez winy,

a w wód tych głębi czekają was czyny.

Ponęta losu ku sobie was wabi.

Macie się oddać na rozkosz i gody,

nie pomna na to wy, kwiateńku młody,

że ten, co bierze was, nas z wami grabi.

Godny, cny Panie — a toż wam wiadomo,

że moja siostra była tu już Pani

i że wy wszyscy byliście gotowi

na innych życzeń mego ojca króla

Luxemburczyka przyjąć, jak poddani.

Czemże on lepszy od mojego męża?

Król Lois kreślił myśl taką na wodzie

na tej błękitnej wodzie pakt był spisan

a był król Lois w duchu swym kołysan

myślą o władztwie światem dla rodziny.

Pomarł, a córki ostawił — nie syny.

Przeszło wspomnienie, bo to się już stało,

że chociaż Zygmunt Luxemburski panic

z wielką ochotą ku Krakowu jechał —

to jednak — ledwo przystanął u granic

i później — tego zamiaru poniechał.

Alem ja winna ojca słuchać jeno

i nie ustąpię przed nikim, — nie stchórzę,

nikt prawa nie ma nademną do sądu

i, jak zasądzę, będzie i zostanie.

Nie potrzebuję was do Rady Panie.

Na głowę moję chcecie zesłać burzę!

Dostoję burzy — znam swe powołanie.

Ślub brałam, ślubu mojego nie złamię —

czembyście mieli mnie — dziś mając w cześci,

gdyby wiedziano to, że ślubom kłamię?

Ja tam nie byłem przy tym onym ślubie

i nie słyszałem tej waszej przysięgi —

ponoście byli wtedy dziecko małe

w pieluchach —

wspomnieć śmiech, lecz chodzą słuchy,

i cale inna wiadoma przyczyna,

że tak do tego obcego (.....)

dusza wam gore, i lecieć by rada?

Serce żaliło ponoć, serce gada

przez wasze usta?

A wy takiej mowy

nie chcecie, stary, znać — ?! Jesteście głuchy

na to, co mówią usta, — co jest z duszy, —

mówię, co czuję — przemoc mnie nie wzruszy.

Któż wam powiedział, że przemoc wam ciąży?

Czyjaż to przemoc; — jesteście tu Pani,

czyńcie co chcecie — — my twoi poddani

patrzymy na cię, jak na nasze cudo,

jaka to w tobie krew dziecino krąży?

Czyliś jest wnuką wielkiego pradziada,

który tu w dolnej sklepionej alkowie

skonał, — gdzie jego duch ze ścian tam gada, —

co życie całe swe o ciężkim trudzie

krwi swej nie szczędził i walczył nie mało,

aże obudził zwycięstwem moc w ludzie,

co się w spuściźnie tobie dziś ostało.

Patrzymy na cię, jak na nasze dziwo

czyliś jest kwiatem tej krwi, czy pokrzywą —

czyliś jest wnuką, — króla Kazimierza,

którego imię łzą w oczy się wkręca

i jest tem hasłem świętego przymierza,

jaki czci naród w jedność połączony,

który nie może być przez cześć dla niego

sługą tych, których on sam nienawidzi,

bo on, dziecino, patrzy, duchem widzi —

bo, pytaj służby, — a straż ci to powie,

nimeście, kwiecie, wy ku nam zjechali,

duch ten królewski bywał widywany

jak przez zamkowe przechodził pustkowie,

bo jego myśli — są pełne te ściany —

Mówicie, — stary — łzy dławią wam mowę,

dzięki burgrabio — za serdeczne słowa;

będzie pamiętać nieletnia królowa,

jakie to bajki do ścian tych przyrosły,

jacy to żyli w tych murach rycerze

i jak z nich każdy rozkaz swój wyniosły

mnie, jak spuściznę zostawił w ofierze.

Zwykle to wszędy — lud się przyzwyczaja

takiego pana czcić, jaki pan będzie;

byle nie szczędził i darów i złota,

znajdzie się serce i szczera ochota.

Mości rycerzu i zamku strażniku,

ileć tam w skarbcu być może klejnotów

i ile złota jeszcze się zgromadzi,

będę wam szczodra — i myślę, że skłonię

serca ku sobie — i myśl ku koronie.

Nie tak surowo sądźcie mnie oczami;

bądźcie po myśli mnie, — a będę z wami.

Któż was to, dziewczę, uczył takiej mowy,

takim rozumem tłoczyć czyją duszę?

Nie złota trzeba-ć nam ani świecideł,

ale nam trzeba ku naszej otusze

anioła, coby stanął przed nas w gloryi skrzydeł.

coby rzekł do nas — w światło z wami muszę,

bom jest świetlany duch — służyć gotowy,

ku czemu moja krew Dziadów mię pali;

stoję przed wami w koronie królowej,

jako zjawisko, które was — ocali.

Jeszcze przed nikim nie schyliłem czoła

ani klęczałem, dziewczę, przed dziewczyną,

raz pierwszy widzisz mnie i raz jedyny, —

a toć ślubuję, że jeźli nie skruszę

twego uporu sercem mem i łzami

w imię twych Dziadów, co mnie są królami,

to choćbym, Boże strzeż, miał użyć mocy,

strażą otoczę zamek twój — tej nocy.

Więc chcesz mnie więzić...?

Złej woli — niewola.

Chcesz mnie niewolić?!

Ocalić!

Zaprzedać!

Ślubuję, panno, — niemcowi cię nie dać!!

Precz z moich oczu — przekupny rajfurze,

ciebie kupiono — dla innego gacha!

w czyjem imieniu język twój tak żywy

ogniem usidlić chce mnie siłą stróżem?

Znam waszą mowę i już ją zgaduję.

Przez waszą dumę wolę mą zbuduję,

przez waszą pychę znajdę własną siłę,

choćby mi drogę sto mieczów grodziło.

[.................]

O wstydzie! cóżem jest? o cóżem winna?

O cóżem winna, że mnie tak chowano?

O matko, ojcze, — z Was mam myśli wiano,

a mówią mi, ciskają w twarz obelgą,

własną myśl waszą w hańbę piętnowaną.

We mnie byliście wy, moi jedyni,

gdy z waszej ręki czyn, mnie winną czyni.

Jakoż mam myśleć i serce me jako

ma bić? — strwożona jestem, drżę z lęku.

O czemuż topór ten puściłam z ręku?

O nienawidzę!! a! to jest więzienie!

On mi powiedział: czyli mam sumienie!?

Ha dreszcz mną wstrząsnął. Przed czem? Drżę w tej chwili.

Czyliżem w grzechu, w błędzie jakim była?

Czyli to zbrodnia, którąbym spełniła?

przeklęty zamek! — — Takem się cieszyła! —

[.................]

Bądź pozdrowiona Słowem Wiary.

Sam przyszedł do mnie Anioł Boży.

Czy snu zwodnicze idą mary?

Niechaj się serce twe nie trwoży.

— — — — — — — — — — — —

Ty dla tej Polski będziesz perłą,

z dna wód świecącą jasno;

śnieżną liliją zkwitnie twe berło

w snop skier, co nie zagasną.

Nie ludzie to, królewskie dziecię,

co ciebie krzywdzić mieli;

Bóg dolę wszelką na tym świecie

swym mieczem Sądu dzieli.

Będziesz dla Polski złotą różą,

gwiazdą w szafirów skłonie;

łzy, co dziewczęce szczęście burzą,

we skarb zawreją w łonie —

i za lat setki

skoro już wymrą wszyscy dziś przytomni

jeszcze ten naród w litości dla ciebie

o tych łzach twoich dziecka nie zapomni.

Sigue explorando

Por su autor
Stanisław Wyspiański · 91 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Gdy przyjdzie mi ten świat porzucićHej, las rymanowski za mgłą →

Expediente

Autor
Stanisław Wyspiański
Título
Hedvigis
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-hedvigis--stanisaw-wyspianski-0a445d
Cita recomendada
Stanisław Wyspiański, «Hedvigis», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-hedvigis--stanisaw-wyspianski-0a445d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.